

Trend nagrywania płyt z orkiestrą symfoniczną dotknął wielu. Ten album dotyczy pewnego artysty, którego od bardzo dłuższego czasu nie było słychać. Jest nim George Michael, czyli jeden z popularniejszych popowych wokalistów lat 80. i 90. Już raz nagrał płytę z orkiestrą, która zawierała największe hity XX wieku („Songs from te Last Cenury”). I teraz po ponad 10 latach wydaje drugi album „symfoniczny”, że się tak wyrażę.
„Symphonica” to zapis trasy koncertowe Michaela z lat 2011-12, gdzie towarzyszyła Michealowi orkiestra i zaśpiewał z nią swoje ulubione (i parę swoich) przeboje. Słychać reakcję publiczności i jedna sprawa nie ulega wątpliwości, a nawet dwie. Jest to bardzo eleganckie brzmienie, gdzie nie brakuje tutaj zwiewnych smyczków („Praying for Time”), delikatnie grającej gitary akustycznej („A Different Corner”), chórków i klawiszy. Nastrojowe ballady („Let Her Down Easy” czy „The First Time Ever I Saw Your Face” z pięknym fortepianem) przeplatają się z bardziej skocznymi melodiami (jazzujące “My Baby Just Cares for Me”). Brzmi to naprawdę dobrze, choć może trochę za poważnie i czasami to nuży. Za to sam George Michael jest w świetnej formie jako wokalista i słuchanie go naprawdę sprawia wielką frajdę. Ale mam jednak małą nadzieję, że Michael wyda szybko nowy album i tym razem będą już własne kompozycje.
7/10
Radosław Ostrowski
