Carl Morck jest gliniarzem duńskiej policji z wydziału zabójstw. Podczas ostatniej akcji, stracił dwóch partnerów (nie do końca, bo drugi z nich jest w szpitalu) i nie do końca pozbierał się po tej tragedii. Dlatego jego szef, decyduje przenieść go do Departamentu Q, gdzie będzie zajmował się nierozwiązanymi sprawami. A dokładnie zamykaniem spraw i pisaniem raportów, w czym ma pomóc mu Assad. Jednak Carl trafia na sprawę zaginionej posłanki, która niby utonęła na promie. Jak się później okazuje, Merete Lynggaard została porwana.

Skandynawskie kryminały to nurt, który w ostatnim czasie mocno przykuwa oczy osób szukających innej rozrywki niż tej od Jankesów. Takie filmy jak seria „Millennium”, „Łowcy głów” czy „Hipnotyzer” robią wrażenie i oglądało się przynajmniej przyzwoicie. Do tego grona próbuje dołączyć adaptacja bestsellera Jussego Adlera-Olsena dokonana przez Mikkela Norgaarda, znanego głównie dzięki serialowi „Rząd”. Zaczyna się dość konwencjonalnie, bo mamy starego i wypalonego wygę oraz młodego i pełnego wiary w ludzi, a ich relacje nie są pozbawione humoru. Ale wtedy poznajemy drugi wątek, czyli Merete trzymana gdzieś w kontenerze. Dwutorowość fabuły tylko uatrakcyjnia ten film, a śledztwo początkowo dość niemrawe zaczyna nabierać tempa. Należy pochwalić twórców za realistyczne sceny przemocy (sceny, gdy Merete trzymana jest w klatce – to przemoc psychiczna, której nie powstydziliby się twórcy „Piły”, budujące klimat klaustrofobii i osaczenia) oraz bardzo mroczny klimat. Zagadka wciąga, choć motywy sprawcy są dość banalne, jednak to jest jedyny poważny zgrzyt.

Od strony gry aktorskiej jest tutaj dobrze. Nikolaj Lie Kaas w roli Carla Morcka trzyma solidny poziom, tworząc portret niekonwencjonalnego i bezkompromisowego gliniarza, jakich na ekranie było wielu. Jednak partnerujący mu Fares Fares w roli pogodnego Assada kradnie ten film, zaś jego empatia jest po prostu rozbrajająca. Chemia między postaciami jest nadto widoczna. I nie można wspomnieć o Sonji Richter, czyli tytułowej kobiecie, która udźwignęła tą postać.
Można powiedzieć, że to kolejny skandynawski kryminał ze wszelkim tego asortymentem. Mroczny klimat, dobra realizacja, kilka zwrotów akcji i napięcie w finale mocno trzymające za gardło. Solidna robota, która znajdzie wielu fanów.
7/10
Radosław Ostrowski
