

Udział w programie typu talent show dla doświadczonego twórcy może być wykorzystany jako pretekst do wydania nowego albumu. Takie można odnieść wrażenie, gdy sięgnie się po nowy album Marii Sadowskiej, która ostatnio zaangażowała się w „The Voice of Poland”. Czyżby „Jazz na ulicach” miał być prostym towarem do nabijania kabzy?
Na pewno jest to album jazzowy, co widać już w tytule. Dużo improwizacji wokalnych, kontrabas, dęciaki i fortepian – to musi działać. Czasem odezwie się gitara funkującą gitara elektryczna („Life is a Beat”), ksylofon (tytułowy utwór z improwizującą Urszulą Dudziak), a w paru miejscach czuć klimat lekko latynoski („Baba” z chwytliwą gitarą), a nawet reggae („Warsaw” z futurystyczną elektroniką). Nie mogło tez zabraknąć nastrojowych i wyciszonych kompozycji jak „Anyway” z pięknie grającym fortepianem, smyczkami oraz delikatną gitarą elektryczną, gdzie pod koniec rozpędza się, funkowe „Game 4 the Angels” (świetna perkusja pod koniec i klawisze) czy idący w stronę bluesa „Klikam”. Mieszanka różnych brzmień wychodzi tu zdecydowanie na plus i pokazuje, ze jazz to coś więcej niż tylko smęcenie i spokojne granie kilku facetów na swoich instrumentach.
A sama Sadowska na wokalu prezentuje się naprawdę dobrze i różnorodnie, choć dominuje tutaj śpiew w języku ojczyzny jazzu, czyli angielskim (ale kilka polskich piosenek też jest). I udaje, że chodzi o coś więcej niż nagranie dobrego albumu. I taki też właśnie dostajemy.
7,5/10
Radosław Ostrowski
