Rok 1960. Gdzieś w małym argentyńskim miasteczku mieszka rodzina częściowo niemiecka (matka), a po części argentyńska (ojciec i dzieci). I wtedy poznają pewnego niemieckiego lekarza, który prosi o pomoc, towarzyszy im w drodze. Dr Gregor zaczyna coraz bardziej zbliżać się do rodziny, zafascynowany ich córką Lilith, próbuje jej pomóc przy wzroście. Później wychodzi na jaw, że sympatyczny lekarz jest kimś zupełnie innym.

Argentyńskie kino nie jest zbyt znane czy popularne w naszym kraju, jednak coraz bardziej jest w stanie przykuć uwagę całego świata. Lucia Puenzo tworzy tutaj naprawdę zaskakujące i bardzo mroczne kino, choć ten mrok nie wydaje się taki oczywisty. Zwłaszcza, że wszystko toczy się tutaj wokół dr Mengele. A tego człowieka przedstawiać nie trzeba – nazistowski lekarz, który przeprowadzał eksperymenty na dzieciach i zwierzętach, próbując stworzyć nadczłowieka. To także historia o osobie próbującej swojej tożsamości, mocno odstającej od reszty (czytaj: za niska). Perspektywa dziecka – niewinnego, za wszelką cenę pragnącej akceptacji ma nas na celu uspokoić, ale też zmusić do postawienia sobie kilku pytań na temat „banalności zła”, które nie rzuca się w oczy ani uszy. Postawę konformizmu najbardziej symbolizuje moment stworzenia fabryki idealnych lalek przez ojca dziewczynki według pomysłów Mengele. Tak triumfuje nazistowski ideał. Nie brakuje tutaj wątku szpiegowskiego (fotografka Nora – agentka wywiadu), jednak on ma znaczenie drugorzędne i robi za tło. Dla reżyserki najważniejsza jest tutaj psychologiczna gra nazistowskiego zbrodniarza z rodziną, która niczego nie świadoma staje się nowym obiektem badań.

Wielu może znudzić spokojne tempo i pozorny brak akcji, ale reżyserka potrafi emocjonalnie mocno uderzyć. Jednak jest to zagrane naprawdę na wysokim poziomie. Znakomity jest Alex Brendemuhl w roli Mengele. Sprawia on wrażenie sympatycznego i zatroskanego człowieka, ale pod nią kryje się maska totalnego zobojętnienia maskującego udawaną empatię. Jego żądza wiedzy jest tutaj silniejsza i umie to tak ukrywać, że wielu z nas daje się zwieść. Drugą kluczową postacią jest Lilith (świetna Florencia Bado), która traktuje lekarza początkowo trochę nieufnie, ale zaczyna mu wierzyć na słowo. Tak bardzo jest zaślepiona potrzeba akceptacji przez rówieśników, że do samego końca nie orientuje się w zamiarach Mengele. Delikatna, niewinna i naiwna wobec otaczającej rzeczywistości. Za to kompletnym zaskoczeniem była Natalia Oreiro jako matka Lilith – nie wierzyłem w talent tej gwiazdki telenowel, a udało się stworzyć pełnokrwistą postać.
Niby w tym filmie nic się nie dzieje, akcja nie pędzi na złamanie karku, ale podskórnie czuć tutaj niepokój i napięcie. Mocne kino – naprawdę mocne.
7/10
Radosław Ostrowski
