Skubas – Brzask

Brzask

Dwa lata temu Skubas zachwycił publiczność swoim debiutanckim albumem „Wilczełyko”. Ale jak wiadomo, by utrzymać się w punkcie zainteresowania, trzeba nagrywać dość regularnie. Dlatego na nowy materiał czekaliśmy standardowe (zazwyczaj) dwa lata. Tym razem jednak Skubas sam odpowiada za całość brzmienia.

„Brzask” zawiera tylko 10 piosenek, które są stylistyczną kontynuacją debiutu. Wiec mamy dalej gitarowe granie, miejscami naprawdę mroczne (lekko psychodeliczny „Diabeł” z przesterowanymi gitarami), innym razem bardziej delikatne i spokojniejsze („Ballada o chłopcu”). Różnorodność jest największym atutem, zarówno pod względem tempa jak i instrumentarium. Poza gitarami słychać dęciaki (‘Rejs”), dynamiczną perkusję (szybki „Plac Zbawiciela” z dziwaczną elektroniką pod koniec), pstrykanie („Kołysanka”), wiolonczelę (końcówka „Kołysanki”). Efekt jest porażający i każdy utwór jest przebogaty aranżacyjnie – instrumentarium naprawdę piękne wybrzmiewa, nie brakuje tez potencjału na radiowe przeboje jak w tytułowym utworze.

Klimat jest spójny, wokal Skubasa przykuwa uwagę od pierwszego do ostatniego dźwięku, a bardzo poetycki teksty zapadają w pamięć na długo. I to wszystko czyni „Brzask” na chwilę obecną najlepszą polska płytą tego roku. Jesień będzie wyjątkowo bogata i przyjazna.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski


Dodaj komentarz