Tess McGill to młoda i ambitna dziewczyna, która pracuje w firmie maklerskiej, z której zostaje jednak zwolniona. Ale czy może być inaczej, skoro nazwała szefa fiutem? Dzięki pośrednictwu pracy trafia pod skrzydła niejakiej Katherine Parker jako jej sekretarka. Kiedy szefowa łamie sobie nogę podczas jazdy na nartach, kobieta prosi Tess o zastąpienie jej. Wtedy Tess odkrywa, że szefowa ukradła jej pomysł kupna radia dla jednego ze swoich klientów, postanawia się na niej zemścić i sama doprowadzić do transakcji, wykorzystując do pomocy doświadczonego dyrektora Jacka Trainera.

Mike Nichols i komedia? Wiem, że to może wydawać się dziwacznym połączeniem, jednak tym razem efekt okazał się sporą niespodzianką. Z jednej strony wydaje się to niemalże bajeczką w wątkiem miłosnym w tle (taki nowy, korporacyjny Kopciuszek, jednak bez pójścia na łatwiznę), z drugiej pokazuje brutalny świat korporacji, gdzie liczy się arogancja, kradzież cudzych pomysłów zastępująca kreatywność, gdzie czasem trzeba kierować się sprytem. Nichols pokazuje to wszystko z pewnym przymrożeniem oka, ale jednocześnie wierzy w to, że przebojowe i ambitne osoby są w stanie odnieść sukces, nawet jeśli jest się kobietą. I nie trzeba do tego dojść przez łóżko. Można zarzucić, ze to pewne uproszczenie, ale mimo upływu lat jest to rozrywka na zaskakująco wysokim poziomie, z wieloma zabawnymi sytuacjami (umówienie się na spotkanie podczas… wesela czy pierwsze spotkanie z Trainerem). Że jest to produkcja z lat 80-tych, najbardziej to widać przede wszystkim we fryzurach (tapicerowane włosy – a może tylko zwykłe porażenie prądem) oraz muzyce (elektroniczny pop). Miłe to dla oka i ucha, a jednocześnie nie jest to do końca takie głupie, choć finał jest oczywisty.

To byłaby zapewne dobra komedia, gdyby nie pewna ręka Nicholsa oraz niezawodne trio w rolach głównych. Melanie Griffith jest wyborna w roli przebojowej, ambitnej i uparcie dążącej do celu Tess. Ale kiedy odkrywa oszustwo, potrafi się odegrać i pokazać swoje największe atuty (nie, nie ma na myśli wyglądu). Okazuje się, że w środowisku finansowym czuje się jak ryba w wodzie. Jeszcze lepsza jest Sigourney Weaver, która sprawia wrażenie osoby godnej zaufania, mentorki. Ale to wszystko maska, pokazującą idąca po trupach karierowiczkę. Trzeci wierzchołek trójkąta to Harrison Ford, który zaskakuje w roli doświadczonego dyrektora, pełnym uroku oraz energii. Ale i drugi plan jest otoczony znanymi twarzami, (m.in. Oliver Platt, Kevin Spacey, Joan Cusack i Alec Baldwin), które są w stanie stworzyć wyraziste postacie mając troszkę czasu.

W swoim gatunku, „Pracująca dziewczyna” to wręcz istna perełka. Owszem, jest troszkę naiwna i bajkowa, ale jak to ktoś kiedyś powiedział: „są różne bajki”. Ta Nicholsa jest jedną z najlepszych i mimo upływu lat, nadal świetnie bawi.
8/10
Radosław Ostrowski
