
Brytyjską formację The Vaccines poznałem trzy lata temu gdy trafiłem na ich drugi album. Panowie mocno czerpali w swojej muzyce z rocka lat 60. i 70., nie bojąc sie skrętów w punka. Do tego czasu kwartet z West London nagrał jedną EP-kę oraz trzeci longplay.
Słuchając otwierającego całość singlowego „Handsome” można dojść do wniosku, że nic się nie zmieniło. Nadal jest garażowy brud zmieszany z chwytliwą melodią okraszona tutaj odrobiną elektroniki oraz „klaskaną” perkusją. Mroczniej jest w „Dream Lover” (mocno przesterowana gitara oraz ciężkie elektroniczne tło) oraz głośniej, co zapowiada poważne zmiany. Tym razem grupa bardziej idzie w elektronikę oraz muzykę lat 80. (troszkę new romanticowe „Minimal Affection”), jednak te wycieczki nie są zbyt częste. Muzycy różnicują tempo, zaskakującą instrumentarium (pędząca perkusja w „20/20” czy wyciszający, łagodny fortepian i akustyczna gitara w „All Afternoon in Love”), po drodze dodając drobne smaczki (basowy początek „Denial” czy instrumentalny „Undercover” zagrany… od tylu). Poziom jest wyrównany, może spokojniejsze kawałki mogą wywołać znużenie.
Wokal Justina Younga jest więcej niż przyzwoity, sprawdza się zarówno w spokojniejszy jak i dynamiczniejszych utworach, co jest sporym plusem. Fani powinni się też zaopatrzyć w wersję deluxe, która zawiera trzy dodatkowe utwory (w tym akustyczny tytułowy kawałek) oraz cztery zremiksowane wersje z podstawki (intrygujące wersje). I czuć progres w działaniu The Vaccines.
7,5/10
Radosław Ostrowski
