
Reżyser, scenarzysta, producent, aktor.
Urodzony 18 lutego 1932 roku w Caslav jako Jan Tomas Forman. Syn Anny z domu Švábovej oraz Rudolfa Formana. Matka prowadziła pensjonat w miejscowości Dolby, ojciec był profesorem akademickim. Oboje zginęli w obozach koncentracyjnych: ojciec w Buchenwaldzie, matka w Auschwitz. Wychowywany przez krewnych, po wojnie uczył się w szkole z internatem znajdującej się w zamku w Podiebradach, gdzie poznał m.in. Ivana Passera, Jerzego Skolimowskiego oraz Haclava Havla.
W 1950 roku podjął studia w praskiej Akademii Sztuk Scenicznych (FAMU) na Wydziale Scenopisarskim. Następnie zaczął współpracę z eksperymentalnym teatrem Laterna Magika jako asystent reżysera Karela Radoka. Forman jako reżyser zaczął pracę od filmów dokumentalnych, przy których współpracował z Ivanem Passerem oraz Miroslavem Ondrickiem. Przełomem był Konkurs z 1963 roku, zaś jego pierwsze fabuły (Czarny Piotruś, Miłość blondynki) uczyniły go jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców „nowej fali”. A także zostały dostrzeżone za granicą. Kiedy w 1968 roku wojska Układu Warszawskiego wkroczyły do Pragi, tłumiąc liberalne działania I sekretarza Alexandra Dubceka, Forman był w Paryżu prowadząc rozmowy w sprawie stworzenia filmu dla Paramount Pictures o hipisach. Reżyser decyduje się wyruszyć do Stanów Zjednoczonych, gdzie zdecydował się zamieszkać na stałe.
W 1975 roku otrzymał obywatelstwo amerykańskie, zaś w 1978 został wykładowcą na Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku oraz (razem ze swoim byłym nauczycielem, Frantiskiem Danielem) współprowadził wydział filmowy. Dwukrotnie był w jury na MFF w Cannes (raz jako przewodniczący), a raz prowadził grupie jurorów na MFF w Wenecji. Sporadycznie pojawiał się także jako aktor, głównie w epizodach. Lecz najbardziej wyraziste role to ojciec głównej bohaterki w Zgadze Mike’a Nicholsa oraz ksiądz Havel w Zakazanym owocu – reżyserskim debiucie Edwarda Nortona. Pisał wiersze, a w 1994 roku wydał wspomnienia Moje dwa światy.
Zmarł 13 kwietnia 2018 roku w Warren w stanie Connecticut, po krótkiej chorobie. Pochowany dwa dni później, pozostawił po sobie czwórkę dzieci i wnuczkę oraz żonę Martinę Zborilovą.
Najczęściej współpracował z: autorem zdjęć Miroslavem Ondrickiem, scenarzystą Jaroslavem Papouskiem i Jean-Claude’m Carriere, producentem Michael Housemanem i Saulem Zaentsem, kostiumologiem Theodorem Pistkiem, scenografką Patricią von Brandenstein i Karelem Cernym, dźwiękowcem Adolfem Bohmem, montażystą Miroslavem Hajkiem, Lynzee Klingman i Alanem Haimem oraz aktorem Vincentem Schiavellim.
W swoim dorobku Forman ma dwa Oscary (i jedną nominację), trzy Złote Globy (i jedną nominację), nagrodę BAFTA (i trzy nominacje), Grand Prix oraz dwie nominacje do Złotej Palmy w Cannes, Złotego i Srebrnego Niedźwiedzia z Berlinale, nominację do Złotego Lwa w Wenecji, dwie nagrody Amerykańskiej Gildii Reżyserów i nominację do nagrody Amerykańskiej Gildii Scenarzystów.
Oto ranking obejrzanych przeze mnie filmów Milośa Formana. Trzy, dwa, jeden, jazda!
Miejsce 12. – Czarny Piotruś (1964)
Pełnometrażowy debiut reżyserski, będący obserwacją kilku dni z życia zagubionego nastolatka. Mocno dokumentalny styl, brak rozpoznawalnych twarzy. Oraz realia komunistycznego kraju, który obiecuje wiele, ale nie dając zbyt wiele w zamian. Jednak brakuje tutaj jakiegoś mocnego spoiwa, który uczyniłby film bardziej angażujący. Recenzja tutaj.
Miejsce 11. – Ragtime (1981)
Tym razem reżyser mierzy się z epicką powieścią E.L. Doctorowa, która dzieje się na początku XX wieku. Historia skupiona wokół czarnoskórego pianisty, Coalhouse’a Walkera, którego walka o godność doprowadza do bardzo brutalnych działań. A to tylko jeden z wątków tej opowieści, gdzie mamy zarówno skandale, początki kina, terroryzm, imigrantów. Ambitna mozaika, której nie powstydziłby się Robert Altman. Choć świetnie zagrana, pewnie nakręcona i imponująca wizualnie, to strasznie nierówna. Recenzja tutaj.
Miejsce 10. – Miłość blondynki (1965)
Niejako kontynuacja motywów z „Czarnego Piotrusia”, czyli kolejne zderzenie młodych ludzi z rzeczywistością komunistycznego kraju. Tym razem bohaterką jest dziewczyna pracująca w fabryce butów, która marzy o miłości oraz życiu innym niż w małym miasteczku. Podczas imprezy poznaje pianistę z wielkiego miasta. Zadziwiająco jest tu sporo humoru, opartego na absurdzie, a jednocześnie niepozbawiony liryzmu i czułości. Widać spory progres w warsztacie Formana. Recenzja tutaj.
Miejsce 9. – Pali się, moja panno (1967)
Ostatni z „czeskich” filmów Formana przed imigracją. Osadzona w ciągu jednego dnia historia skupia się wokół obchodów Dnia Strażaka, która ma być także uhonorowaniem najstarszego członka jednostki. Ale wiele rzeczy idzie nie tak. To najostrzejsza satyra na życie w komunistycznym państwie, pokazująca nieporadność władz, zmieszaną z katastrofami, wpadkami i bezradnością. No i gdzie jest salceson? Recenzja tutaj.
Miejsce 8. – Valmont (1989)
Kolejna adaptacja głośnych „Niebezpiecznych związków”, która pojawiła się rok po adaptacji Stephena Frearsa. Być może dlatego nie spotkała się z uznaniem widzów i krytyków. A moim zdaniem jak najbardziej warto. Osadzona w XVIII wieku historia skupiona wokół próbujących łamać serca innym hrabim Valmoncie oraz markizie de Merteuil. Podchody, manipulacje, namiętności oraz kolejne komplikacje. Stylowo nakręcone, świetnie zagrane z rewelacyjnymi kreacjami Annette Bening i Colina Firtha. Recenzja tutaj.
Miejsce 7. – Hair (1979)
Jedyny musical w dorobku Formana, oparty na wielkim hicie Broadwayu. Historia młodego chłopaka z Oklahomy, Claude’a Bukowskiego (John Savage), który trafia do Nowego Jorku na kilka dni przed poborem do Wietnamu. Tam trafia na grupę młodych hipisów pod wodzą niejakiego Bergera (Treat Williams), którzy fascynują młodzieńca. Co muszę przyznać, że mimo lat nadal ma w sobie bardzo młodzieńczą energię. Zarówno w prostej, ale fantastycznej choreografii oraz wiele rewelacyjnych piosenek jak „Age of Aquarius”, „Manchester England” czy finałowe „Let the Sunshine In”. Może i naiwny, ale bardzo szczery portret lat 60. Recenzja tutaj.
Miejsce 6. – Duchy Goi (2006)
Jak się miało okazać ostatni film w dorobku Formana, którego bohaterem nie jest Francisco Goya, grany przez Stellana Skarsgarda. I pewnie dlatego spotkał się z o wiele chłodniejszym odbiorem. Sam malarz znajduje się w środku między demonicznym inkwizytorem (fantastyczny Javier Bardem) a swoją modelką Inez (cudowna Natalie Portman) oskarżoną o bycie Żydówką. Wszystko skupia się na temat władzy i polityce, gdzie zmienia się ustrój a ludzie przy władzy niekoniecznie. Zdecydowanie lepszy film niż się może wydawać. Recenzja tutaj.
Miejsce 5. – Skandalista Larry Flynt (1996)
Biografia jednego z najbardziej bezczelnych wydawców magazynu dla dorosłych. Jednak jeśli ktoś spodziewałby się skupienia na branży porno, lecz na kwestii… wolności słowa. I czy w ogóle jest jej granica? Prowokujący, piekielnie inteligentny dramat, pokazujący realia lat 70. i 80. A wszystko trzyma rewelacyjny Woody Harrelson w roli tytułowej, zaskakująca Courtney Love jako striptizerka oraz Edward Norton w jednej z pierwszych ról. Recenzja tutaj.
Miejsce 4. – Odlot (1971)
Pierwsza amerykańska produkcja, choć tworzona w stylu kina z Czechosłowacji. Studio chciało film o hipisach, jednak Forman skupił się na ich rodzicach. „Odlot” to historia rodziców, którzy szukają córki, co uciekła z domu. Nadal czuć tu dokumentalny sznyt (sceny castingu ze śpiewającymi młodymi ludźmi), mocno ocierając się o absurd. Jak choćby niezapomniana scena, kiedy dorośli uczą się palić jointów. Ale tak naprawdę Forman pokazuje zderzenie pokoleń, którzy mają więcej wspólnego niż się wydaje. Zadziwiająca i nadal śmieszna komedia. Recenzja tutaj.
Miejsce 3. – Człowiek z księżyca (1999)
Druga biografia Formana stworzona wspólnie ze Scottem Alexandrem i Larrym Karaszewskim. Autorzy „Eda Wooda” i „Skandalisty Larry’ego Flynta” tym razem pokazują życie komika Andy’ego Kaufmana. Bardzo pokręcona historia człowieka, który był kompletnie nieobliczalny i nie można było ustalić, co było żartem, a co nie. Od stworzonego alter ego Tony’ego Cliftona przez wrestling z kobietami aż po nonsensowne sceny stand-upu. Oraz absolutne opus magnum w aktorskiej karierze Jima Carreya, który wszedł na wyżyny swoich możliwości. Recenzja tutaj.
Miejsce 2. – Amadeusz (1984)
Co ja mogę powiedzieć, czego o kinowej adaptacji sztuki Petera Schaffera nikt nie powiedział? Absolutnie elektryzujący portret Mozarta (Tom Hulce), pokazanego oczami starego Salierego (F. Murray Abraham). Fenomenalne kino, pokazujące zderzenie geniuszu z przeciętnością. Przełamującego konwencje epoki Mozarta oraz grającego zgodnie z regułami Włocha. Zazdrość, nienawiść, wrogość i jednocześnie nieskrywany podziw. Niemal unosi się nad tym duch „Barry’ego Lyndona”, z bardzo soczyście napisanymi postaciami, imponującą scenografią i kostiumami oraz fragmentami opery. Niesamowite doświadczenie, które należy zobaczyć przynajmniej raz w życiu. Recenzja tutaj.
Miejsce 1. – Lot nad kukułczym gniazdem (1975)
Kolejne żywotne dzieło, tym razem opartym na powieści Kena Keseya. Więzień Randall McMurphy (Jack Nicholson) trafia do szpitala psychiatrycznego, by upewnić się, czy nie symuluje. Od razu zderza się z trzymającą wszystko w ryzach siostrą oddziałową Ratched (Louise Fletcher). Pozornie prosta opowieść o wolności, gdzie szpital psychiatryczny jest metaforą państwa, narzucającego normy oraz sposoby zachowania, zaś indywidualizm jest tępiony. Rewelacyjne aktorstwo, z masą wizystych postaci, gdzie na drugim planie są m.in. Danny DeVito, Christopher Lloyd czy Brad Dourif. Klasyka przez bardzo duże K. Recenzja tutaj.
Żaden reżyser z Europy Środkowo-Wschodniej (może poza Romanem Polańskim) nie osiągnął takiego sukcesu w Hollywood jak Milos Forman. Choć Czech kręcił rzadko i w większości jego dzieła dominowały festiwale, nadal pozostają co najmniej solidne oraz warte uwagi. Czuć w nich zarówno fascynację Ameryką, ale też często przewijający się motyw wolności, dumy i ceny jaką płaci się za indywidualizm. Pomimo upływu lat, te tytuły godnie znoszą próbę czasu, o czym wielu reżyserów może sobie pomarzyć.
Radosław Ostrowski
