Jamie xx – In Colour

In_Colour

Fani zespołu The xx mogli się zmartwić, że jedna trzecia tego zespołu postanowiła wydać solowy album. Jamie już wcześniej nagrał płytę poza swoją macierzystą formacją, ale „In Colour” to samodzielny debiut.

I tak jak w macierzystej formacji, jest to muzyka elektroniczna wszelkiej maści, gdzie dominuje instrumentalność. Otwierający całość „Gosh” z przerobionym głosem, rytmicznymi perkusjonaliami oraz pomrukami w tle, które się nasilają, imitacja dzwonków telefonów komórkowych („Sleep Sound”), łagodząca elektronika pozwalająca na delikatny chillout, chociaż uderzenia perkusji mogą zaburzać ten spokój. Rozmarzonym słuchacza spodoba się karaibski w klimacie „Obvs”, gdzie słyszymy także klaskanie oraz przestrzenne rozchodzenie się dźwięku. Stylem i estetyką przypomina to The xx pod względem konstrukcji poszczególnych utworów (krótkie „Just Saying”), ale nie brakuje też potencjału przebojowego (pulsujący „Stranger in a Room” z gitarą elektryczną w tle) i odrobiny mroku (mechaniczny „Hold Tight”, gdzie pojawiają się m.in. rozciągnięte dęciaki), a także nietypowych dźwięków jak ludzki gwar i uderzenia o szklanki w „Loud Places” czy syrena policyjna w „The Rest is Noise” .

Chociaż nie ma jako takiego tekstu, nie oznacza braku wokalu, który przewija się tu i ówdzie (Romy oraz kolega z The xx Oliver Sim oraz raperzy Young Thug i Popcaan), co tworzy intrygującą mieszankę. Nie jestem wielkim fanem muzyki elektronicznej, ale Jamie xx bardzo przekonał mnie do siebie. Przestrzenność dźwięków, spójny klimat oraz bardzo równy poziom całości. Trzeba czegoś więcej?

8/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz