Wolfmother – Victorious

WolfmotherVictoriousAlbum

Legendarny australijski hard rockowy zespół Wolfmother po latach przerwy powrócił w 2014 roku bardzo dobrze przyjętym „New Crown”. Kierowane przez Andrew Stockingtona trio postanowiło pójść za ciosem i po dwóch latach serwuje nowy materiał „Victorious”.

Za produkcję tego dzieła odpowiada Brendan O’Brien znany ze współpracy m.in. z Pearl Jam, Brucem Springsteenem, Soundgarden i The Killers. Jest brudno, ostro i z nerwem, co daje opener „The Love What You Give” z mocnymi uderzeniami perkusji, podobnie jak szybki oraz epicki utwór tytułowy z nośnym refrenem, by w połowie wyciszyć się grą gitary akustycznej. Równie wystrzałowy jest „Baroness” ze świetnie grającą sekcją rytmiczną oraz organami, tworzącymi odrobinę psychodeliczny klimat czy pachnący klasykami „City Lights”. Ale żeby nie było zdarzają się momenty słabsze jak pachnące mocno indie rockiem „Pretty Peggy” czy „Best of a Bad Situation” (broni się tylko druga połowa z klawiszami, pachnącymi kosmosem). Reszta utworów jest na bardzo przyzwoitym poziomie („Gypsy Caravan” czy bardzo ostre „Happy Face”), a krotki czas trwania (nieco ponad pół godziny) nie pozwala na znudzenie się.

Z kolei wokal samego Stockingtona, mocno przypominający Roberta Planta z czasów Led Zeppelin, wywoływał we mnie skrajne emocje. Z jednej strony potrafił zgnieść swoją siła rażenia, by potem (zwłaszcza w wolniejszych utworach) jego manieryzmy doprowadzały do irytacji.

Trudno nazwać Wolfmother zwycięzcami, ale jedno jest pewne – nowy album nie przynosi im wstydu i jest kawałkiem dobrej, melodyjnej muzyki rockowej w starym stylu.

7/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz