Organek – Głupi

Organek_glupi

Tomek Organek nie wziął się znikąd, gdy wydawał swój solowy materiał. Gitarzysta, kompozytor i autor tekstów znany był już z działalności w zespole Sofa, który założył w 2003 roku. To jednak okazało się za mała i trzy lata temu założył własny zespół, współtworzony przez członków Sofy – basisty Adama Staszewskiego oraz perkusisty Roberta Markiewicza. I tak w 2014 roku wyszedł debiutancki album „Głupi”.

Zamiast elektroniki, funka i soulu, jest tutaj czysty rock. I to czuć od openera, czyli punkowego w duchu „Nazywam się Organek” – brud, nieostrość i przesterowany wokal. Nie sposób zapomnieć przedstawienia się gospodarza („Nazywam się Organek/I mam w sercu ranę”). Muzycy nawet jak zmieniają rytm i tempo, to pachną troszkę stylem z lat 70. (psychodeliczna „Dziewczyna śmierć”), gdzie czuć po prostu ogień, pociąg mknący z prędkością 300 km/h. Ale zdarzają się jednak wyboje w te drodze. Nie przekonuje mnie „Nie lubię” z monotonnym wokalem Organka i bełkotliwym (jak dla mnie) tekstem. Na szczęście w połowie utwór staje się porządnym instrumentalem, co można wybaczyć, ale akustyczny „Głupi ja” wprawił mnie w osłupienie i niechęć. Jednak najciekawsze dla mnie było szybkie „Młodziej szuka sensacji”, pachnący latami 60. „Italiano” (pod koniec eksploduje gitara z perkusją) oraz umieszczona na samym końcu „Ta nasza młodość”.

Organek próbuje nie być gorszy od kolegów z Zachodu i próbuje śpiewać także w języku Szekspira. Muszę przyznać, że radzi sobie nie najgorzej, co dowodzi w „King of the Parasites” oraz „Stay”. Muszę też przyznać, że teksty Organka nie są – wbrew tytułowi – głupie. Niepozbawione czarnego humoru („O, matko!”), trafnych obserwacji („Młodzież szuka sensacji”), odrobiny ironii (imprezowa „Kate Moss”) oraz popkulturowych alizji („Autostrada 666”).

„Głupi” przypomniał mi trochę oczywisty fakt, że nie należy oceniać całego albumu po singlach. One mnie w sporej części odstraszyły do bliższego zapoznania się z tym albumem. Dobrym, ognistym, porządnie zrealizowanym i z kilkoma chwytliwymi numerami. Aż nie mogę się doczekać następnego albumu.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz