Lady Pank – Akustycznie

Akustycznie

Tego zespołu przedstawiać nie trzeba. Panasewicz i Borysewicz działają ze sobą od wielu dekad, ale ostatnie lata to raczej zjadanie swojego ogona. Ciekawe, czy zeszłoroczna płyta akustyczna jest w stanie czymś zaskoczyć? Album jest zapisem trasy koncertowej z 2015 roku po całej Polsce.

Co do tej akustyczności, to rzeczywiście czuć brzmienie unplugged, jednak charakterystyczny styl gry Jana Borysewicza może wielu wprawić w konsternację, jakby była tam podłączona gitara elektryczna. Ale to tylko złudzenie słuchowe. Zestaw to mieszanka zarówno nieśmiertelnych hitów, jak i nowszych piosenek („Wenus, Mars”, „Dobra konsternacja”) i brzmi to naprawdę przyzwoicie. Linie melodyczne zachowane, parę razy odzywa się fortepian („Marchewkowe pole”), wyczuwa się dziwaczne plumkanie („Młode orły”) oraz wręcz kosmiczna elektronika („Dobra konstelacja” z ciekawą perkusją). Na szczęście ją też takie mniej znane utwory zespołu (mniej znane osobom, które nie są fanom grupy) jak „To tylko rock’n’roll” czy „Raport z N.”, co jest tylko plusem. Podobnie jak reakcje publiczności oraz gitarowe popisy Borysewicza, który nawet na normalnej gitarze czaruje niczym magik (końcówka „Zabić strach”). Ale w przypadku Janusza Panasewicza, to jego głos nie do końca wytrzymał próbę czasu i miejscami zwyczajnie fałszuje. Z drugiej strony wyobrażacie sobie Lady Pank bez tego głosu.

14 piosenek tutaj brzmi dobrze, potwierdzając, że nawet w wersjach akustycznych kapela potrafi oczarować i grać na swoim poziomie. A że to poziom bardzo porządny, to się czepiał nie będzie. Dobre wydawnictwo.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz