Madeleine Peyroux – Secular Hymns

okładka

W tym roku 20-lecie pracy artystycznej świętowała kanadyjska wokalistka oraz gitarzystka jazzowa Madeleine Peyroux. A nic nie sprzyja takim jubileuszom jak wydanie nowego albumu. Kolejny raz wspierana przez gitarzystę Jona Heringtona oraz basistę Baraka Moriego zmierzyła się z piosenkami niewłasnego autorstwa.

Same pieśni brzmią bardzo różnorodnie, a skromne aranżacje tworzą spójny klimat. Zaczyna się od pachnącego latami 50. bujającym „Got You on My Mind”, gdzie swoje robi kontrabas oraz delikatna gitara. Następne w kolejce jest tango „Tango Till They’re Sore”, prowadzona przez wiolonczelę, a także przez mandolinę doskakującą w połowie. Spokój wraca z gitarowym „The Highway Kind”, by zaskoczyć z przeplatanymi głosami, delikatnie żwawszym „Everything I Do Gonah Be Funky” oraz „If The Sea Was Whiskey” z wyraźniejszą obecnością gitary elektrycznej.

Ta przeplatanka nastrojów i emocji działa dobrze, a takie piosenki jak „Hard Times Come Again No More” (bardziej refleksyjna gitara, a także zaśpiew w refrenie) czy gitarowy blues „Shout Sister Shout” zostaną w pamięci na długo. Sam głos pani Peyroux to coś między delikatnością Stacey Kent a zmysłowością klasyków gatunku pokroju Elli Fitzgerald. Jest bardzo delikatnie, ale nie przelotnie.

7/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz