Paul Gilbert – I Can Destroy

i can destroy

Jeden z najbardziej rozchwytywanych gitarzystów rockowych (założyciel Mr. Big) powraca z nowym materiałem. „I Can Destroy” najpierw zostało wydane w Japonii, by pół roku później trafić na rynek europejski i amerykański. Wydawało się, że będzie dobrze, zwłaszcza, gdy producentem jest sam Kevin Shirley, a wsparcia udzielili gitarzyści Freddie Nelson i Tony Spinner, basista Kevin Chown oraz perkusista Thomas Lang. Tylko czy naprawdę dojdzie do zadymy czy będzie spokojniej?

Początek obiecuje wiele, bo „Everybody Used Your Goddamn Turn Signal” ma świetne riffy miedzy zwrotkami (ciężkie i improwizowane), klasycznego Hammonda i zgraną sekcję rytmiczną. Tytułowy utwór łoi aż miło, a ciężkie bluesowe zwrotki skontrastowano nośnym refrenem oraz bardzo szybkimi popisami gitary, stojąc w kierunku klasycznego hard rocka. Zmianę klimatu daje bardziej zwarty i przebojowy „Knocking on a Locked Door” – lżejszy i delikatniejszy, z chórkiem w refrenie, podobnie jak bluesowy „One Woman Too Many”. Z kolei „Woman Stop” ma bardziej „pijaną” gitarę oraz wolniejsze tempo. „Gonna Make Me Love You” to już powrót do szybkiego tempa (sekcja rytmiczna), chwytliwego refrenu oraz fajnego, rock’n’rollowego klimatu, tak jak zadziorniejszy „I Am Not The One (Who Wants to Be with You)”, by w finale zaatakować soczystą solówką.

Spokój wraca w nastrojowym „Blues Just Saving My Life”, chociaż wielu może ten utwór znużyć, ale riff Nelsona ratuje sytuację. Od tego momentu robi się nużąco – niby są jakieś energetyki, ale nie czuć tej mocy z riffów oraz ogólnego brzmienia. Słychać zawodowstwo muzyków, ale zarówno „Make It (If We Try)” usypia, a akustyczne „Love We Had” brzmi ładnie, lecz kompletnie nie pasuje do reszty. Bardziej w stronę popu idzie „I Will Be Remembered” oraz „Adventured and Trouble” (pod koniec mocno i ostro przyspiesza, co ratuje przed zapomnieniem).

„I Can Destroy” może nie rozłoży na łopatki, ale zaserwuje przyjemną dawkę dynamicznego, gitarowego grania. Sam wokal Gilberta jest bardzo przyzwoity i pasuje do brzmienia, a teksty są ok. Jeśli chcecie zacząć z hukiem nowy 2017 rok, to będzie odpowiedni materiał.

7/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz