Człowiek z bieguna

Jest rok 1978, jesteśmy w Bostonie. Tam mieszka rodzina Stuartów, którzy wiążą koniec z końcem, ale łatwo nie jest. Ona (Maggie) jest czarnoskórą kobietą, nie mogąca znaleźć pracy. On (Cameron) cierpi na afektywność dwubiegunową zwaną też chorobą maniakalno-depresyjną i z każdej pracy wręcz jest zwalniany, dlatego (stereo)typowe role rodzinne zostają wywrócone do góry nogami. W końcu kobieta decyduje się na studia do Nowego Jorku i prosi mężczyznę o opiekę nad córkami.

mi_polarny2

Obyczajowa tragikomedia zrealizowana przez doświadczoną scenarzystkę Mayę Forbes, która oparła swoją historię na własnych doświadczeniach. Pokazanie na ekranie choroby psychicznej w taki sposób, bez łopatologii, emocjonalnego szantażu jest zadaniem wręcz karkołomnym. Sam Cameron to postać bardzo kontrastowa, ale nie ma tutaj przerysowania, zgrywy czy parodii. Jego gwałtowna euforia, która zostaje równie szybko zgaszona przez depresję i smutek, a jednocześnie jego próby normalnego funkcjonowania są wygrywane, trafione w punkt. Dużym plusem jest spora dawka humoru, wynikająca z czasami dziwacznych zachowań naszego bohatera (naklejenie sztucznej brody, jazda nago na rowerze… jesienią czy szycie sukienki w nocy), który stara się żyć jak człowiek, a jednocześnie nie chce zawieść żony i córek. Mimo dużego lęku i przerażenia w oczach. Wierzy, że jeszcze znowu będą razem, ale to nie jest takie proste jak się wydaje. Bo jak mają zareagować sąsiedzi, koledzy z klasy? Przecież nie wpuścimy do tej rupieciarni.

mi_polarny1

Forbes rozkłada to na cztery pory roku, gdzie widzimy jak dziwnie dobrze zaczyna funkcjonować ten układ. Na początku jest nieufność i przerażenie, ale Cam okazuje się być naprawdę dobrym ojcem. Dba o dzieci, choć jeździ niebyt sprawnym wozem, jest otwarty na innych ludzi (chociaż niektórzy odebraliby to jako natarczywość). Jednak potrafi nagle się zgasić i zwyczajnie siedzieć (świetna scena, gdy córki zaklejają jego pokój kartkami zniechęcającymi do palenia), jakby wszystko go przerastało. Córki zaczynają powoli się przyzwyczajać i wyciągają to, co od niego najlepsze. Nie oznacza to całkowitej eliminacji choroby, raczej jej kontrolowanie.

mi_polarny3

Wszystko to rewelacyjnie pokazuje Mark Ruffalo, wygrywając drobnymi spojrzeniami, a każdy gwałtowny wybuch nie jest szarżą. Wspierają go świetne Imogeen Wooldarsky oraz Ashley Aufderheide jako dwie powoli dojrzewające córeczki. Nie sposób nie wspomnieć też o Zoe Saldanie jako próbującej radzić sobie Maggie. Czuć bardzo silną chemię i więzi łączące tą familię, co pokazują wstawki zrobione z domowej kamery.

„Człowiek z bieguna” to pozornie typowe kino obyczajowe, ale pełne humoru oraz ciepła wobec swoich bohaterów. Kino bez upiększeń, niegłupie i pełne refleksji  trafnymi dialogami. Bardzo silne przypomnienie o tym jak nasza psychiczna równowaga jest bardzo krucha i podatna na emocje. Małe, ale wielkie kino.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz