
Amerykański muzyka folkowy Ryley Walker nie jest zbyt popularny w naszym kraju, gdyż i folk nie należy do zbyt lubianych gatunków muzycznych. Zresztą było przecież wielu chłopaków i mężczyzn z gitarami, więc dlaczego należałoby sobie nim głowę zawracać? Czwarty album wydany w zeszłym roku miał mi dać odpowiedź na to nurtujące pytanie.
Pierwsze, co się rzuca w przypadku „Golden Sings That Have Been Sung” jest bardzo ładna, ręcznie rysowana okładka oraz zawartość – tylko osiem piosenek. Początek jednak intryguje, gdyż „The Halfwit In Me” ma delikatne wejście gitary, ale wspierają ją przyjemne flety oraz bardziej dynamiczna perkusja płynąca razem z elektrykiem, by dać się zanurzyć. Płynnie przechodzimy do „A Chior Apart”, gdzie swoje robi rytmiczna, oszczędna perkusja oraz szybka gitara elektryczna. Buja to jak diabli!! By potem wyciszyć się w refleksyjnym „Funny Thing She Said”, gdzie wybija się na pierwszy plan fortepian ze smyczkami (odzywają się mocniej pod koniec). Bardziej to delikatny jazz (perkusja), ale i tak jest bardzo rozmarzone. Podobnie jak bardzo ciepłe, gitarowe „Sullen Mind” z psychodelicznym środkiem oraz sitarem pod koniec. Jedyne smęcący „You Ask Me Twice” wypadł szybko z pamięci, ale klimat zostaje zachowany. Znaczcie ciekawszy jest wybrany na singla „Roundaout”, gdzie wraca fortepian. Walker bywa troszkę powolny, ale nie usypia, by pod koniec uderzyć 8-minutowym „Age Old Tale”, gdzie nie brakuje psychodelii (dziwaczne dźwięki na samym początku, pojawiająca się harfa) oraz klimatu niesamowitości.
Do tego dostajemy bardzo stonowany wokal, idealnie pasujący do klimatu całości. Albumu bardziej jesiennego czy zimowego niż do zbliżającej się wiosny. Rozmarzona, delikatna, ale i bardzo ciepła. Warto dać szansę tym dźwiękom.
8/10
Radosław Ostrowski
