
Ten gitarzysta i wokalista znany jest fanom radiowej Trójki, gdzie w każdy piątek prezentuje swoje nowe piosenki, grane z Krzysztofem Kawałko. Nieuniknione jest jednak to, ze te piosenki (w nikłym stopniu) trzeba także wydać na płytę, gdyż nie każdy ma radio i może posłuchać. Po trzech latach ukazuje się nowe dzieło barda – “O zgubny wpływie wyższych uczuć”, które wydano 2 miesiące temu.
Zaczyna się mocnym ciosem w postaci singlowego “O przyjaźni” z prostą, ale chwytliwą melodią na gitarze akustycznej. Ale w refrenie wchodzi gitara elektryczna (dość łagodna), która pod koniec pozwala na ostrzejszy fragment. Dominuje jednak brzmienie akustyczne, wspierające niski wokal Bukartyka oraz jego bardzo refleksyjne teksty opowiadające o kwestiach natury intymnej (czyli bliskości, przyjaźni, samotności i miłości). Tak jest z łagodnym, melancholijnym “Tylko o nas” czy ocierającym się o western “Niech sobie śpi”. W ogóle duch Dzikiego Zachodu jest tutaj mocno odczuwalny, nawet w bardziej elektrycznym “Leje wieje”, by nagle skręcić w stronę bluesa (“Łajdak i świnia”, “Ten sam punkt”), niemal skocznego walca (“Teraz ci zapłacę”) czy delikatnego folku (“Tusz do rzęs”). Bukartyk nie spieszy się, bo nie ma specjalnie po co i opowiada swoje mikroopowieści, gdzie nie brakuje miejsca także dla humoru (troszkę gorzkiego jak w “Piosence spóźnionego na kolację”).
Sam Bukartyk ze swoim niskim głosem sprawdza się dobrze, chociaż nie jest on najważniejszy, lecz tekst oraz riffy Kawałki, dostosowujące się do tempa I nastroju. Wszystko się tu zgrabnie układa w lekką, fajną całość, ale niepozbawionej głębszej refleksji. Bukartyk nie przynudza, ciągle zaskakując tekstami. I ciągle trzyma poziom.
7,5/10
Radosław Ostrowski
