Johnny Marr – Call the Comet

Johnny_Marr_-_Call_the_Comet

Cokolwiek by Johnny Marr nie nagrywał i zrealizował, zawsze pozostanie jedną drugą kreatywną składu The Smiths. Jednak ten zdolny gitarzysta po rozpadzie formacji działał najpierw jako muzyk sesyjny, by dopiero pięć lata temu spróbować sił jako solista. W tym roku wyszedł trzeci album sygnowany jego nazwiskiem i wydaje się, że udało się utrzymać poziom.

Niby dalej czuć ducha rocka z lat 80., co słychać w solówkach i brzmieniu reszty instrumentów, ale zrobione jest nowocześnie. Tak jak w zadziornym “Rise”, z którym, syntezatorowym wstępem czy punkowy w duchu “The Tracers”, jakim mógłby się pochwalić na ostatniej płycie Noel Gallagher. Surowszy, niemniej melodyjny “Hey Angel” podtrzymuje poziom, a nowofalowy singiel “Hi Hello” brzmi niczym zaginiony kawałek The Smiths (podobnie “Day In, Day Out”). Nie oznacza to, że Marr nie potrafi czymś zaskoczyć. Czy tu perkusyjną elektroniką (synth popowe “New Dominions”), przytłumionym fortepianem (“Walk Into the Sea”), lekko przerobionym głosem (taneczny “Bug”) czy przesterowaną gitarą a’la U2 (“Actor Attractor”), jednak to są drobne detale dla bardzo staroświeckiego rocka sprzed 30 lat. Strasznie mi się podobają te solówki Marra, tak samo jak jego głos.

Ktoś powie, że Marr troszkę stoi w miejscu i gra ciągle to samo. Ale trudno mi się przyczepić do tego, skoro jest to dobrze wykonane, przyjemnie się słucha i nadal ma swój klimat. Tą kometę możecie śmiało wezwać.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s