Wiedźmy

Przenoszenie na ekran powieści Roalda Dahla nie należy do łatwych zadań. Jego książki, choć skierowane dla dzieci, nie unikają mrocznych scen i momentów godnych horroru. Najbardziej dobitnym przykładem tego kierunku są „Wiedźmy”. Jak sam tytuł mówi, skupia się na przerażających kobietach, co nienawidzą dzieci.

Jak dowiadujemy się razem z Lukiem od jego babci – wiedźmy nie są wymyślone, tylko istnieją. Udają zwykłe kobiety, nie wyróżniając się z tłumu, ale to tylko pozory. Nie znoszą zapachu dzieci i pozbywają się bachorów za pomocą magii, mają też fioletowe oczy i łyse głowy. Babcia miała z nimi styczność, lecz nigdy nie udało się skonfrontować z Wielką Czarownicą – szefową wszystkich wiedźm. Po śmierci rodziców, chłopiec razem z babcią wyrusza do Londynu, wynajmując pokój w hotelu. Chłopiec przypadkiem odkrywa, że w budynku odbywa się zlot wiedźm i przygotowywany jest misterny plan pozbycia się wszystkich dzieci w kraju.

wiedźmy (1990)2

Najbardziej zaskakującym elementem tego filmu jest reżyser Nicolas Roeg. Twórca kultowego „Nie oglądaj się teraz” wydaje się nie pasować do – jakby nie patrzeć – filmu familijnego. Jednak to nie jest typowy film familijny, bo sama opowieść jest bardzo mroczna i ma wiele niepokojących momentów. Takim na pewno jest zlot czarownic, gdzie panie pokazują swoje prawdziwe oblicze. Piorunujące wrażenie robi charakteryzacja, podkreślająca demoniczny charakter pań. Zwłaszcza Wielkiej Wiedźmy w brawurowej interpretacji Anjeliki Huston, która przypomina kuszącego wampa z czarnych kryminałów (w ludzkiej postaci).

wiedźmy (1990)3

Prawdziwe napięcie i niepokój zaczyna być podkręcone, gdy Luke (porządny Jasen Fisher) zostaje zamieniony w mysz. Nie tylko zdjęcia zmieniają kąt, ale też wszystko zmienia perspektywę. Niby to już było w filmach o ludziach zmniejszonych – jak choćby powstałe rok wcześniej „Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki”. Ale tutaj reżyserowi pomaga Jim Henson ze swoją ekipą, bo efekty specjalne prezentują się naprawdę dobrze. Zarówno powiększenie otoczenia, marionetki, gadające myszy pokazują świetną robotę, zaś Roeg trzyma to w ryzach.

wiedźmy (1990)1

Dla mnie największym problemem tego filmu była jego przewidywalność. Nie wiem, czy to wynikało z materiału źródłowego, czy samego scenariusza, ale znałem kierunek tej historii. Niemniej jednak film Roega zaskoczył mnie swoim wykonaniem. Reżyser wyszedł ze swojej strefy komfortu, a mimo wad ogląda się to świetnie. Głównie dzięki miejscami bardzo mrocznemu klimatowi oraz Angelice Huston.

7/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz