John Wick 3: Parabellum

Najsłynniejszy hitman w historii kina powraca. I jakby to powiedzieć, ma przejebane. Z myśliwego stał się zwierzyną, bo złamał zasady. A za to kara może być tylko jedna – Wielka Rada żąda jego głowy. Od tej pory Wicka chcą zabić wszyscy: Włosi, Triada, Yakuza, koty, psy, emeryci, pracownicy ZUS-u. Czy jest szansa na wyrwanie się i odwrócenie tej sytuacji? Zwłaszcza, że został już zatrudniony cyngiel.

john wick 3-1

Nikt się nie spodziewał, jakim sukcesem będzie „John Wick”. Skromny akcyjniak klasy B okazał się wielkim zaskoczeniem łączącym staroszkolnym styl z nowoczesną realizacją. A z kolejną częścią poznawaliśmy kolejne elementy działania syndykatu zbrodni. I wydawało się, że już nie da się wymyślić niczego więcej. Ale chyba nie doceniliście twórców, bo ci robią jeszcze bardziej komiksowy film, gdzie fabuła jest pretekstem do krwawej i brutalnej napierdalanki. Narzędzi zabijania jest mnóstwo: noże, pistolety, karabiny, strzelby, miecze, pięści, psy (te nawet w jaja potrafią gryźć), książka, a nawet… koń. Jebany koń. Sceny akcji w tym filmie to jakiś obłęd. Kiedy wydawało się, że drugiej części nie da się przebić, twórcy wciskają gaz do dechy. I sprawiają wrażenie, że nic i nikt ich nie ogranicza. Już walka w gabinecie z nożami pokazuje, że założenia pozostały te same. Ma być widowiskowo, efekciarsko, a adrenalina ma wylewać się ze wszystkich możliwych stron. Jest też krwawo i brutalnie, a rozmachem bije na głowę poprzednie części. Trudno wymazać strzelaninę w siedzibie Berrady czy finałowe oblężenie hotelu Continental w Nowym Jorku to prawdziwe majstersztyki. Fantastycznie sfotografowane, zmontowane oraz z pomysłową choreografią. Dla takich momentów ogląda się kino akcji.

john wick 3-2

Do tego Wick wyrusza poza Nowy Jork, by znaleźć sposób na wyjście cało z tego całego bałaganu. Stąd mamy Casablankę, tamtejszy hotel (jego szefowa to dawna znajoma Johna, która jest mu winna przysługę). A nad wszystkim kontrolę próbuje sprawować sędzia, mają osądzić samego Johna, jak i wszystkich jego sojuszników. Syndykat poznajemy coraz bardziej, kolejne zasady i ograniczenia, a także kolejnych graczy na scenie. I to wszystko nadal potrafi przykuć uwagę, stanowiąc solidną fasadę dla brutalnej drogi Wicka. Kwestie lojalności, zasad oraz możliwości decydowania o swoim losie. Niby poważne kwestie, ale to nie jest poważny film. A jedynym dla mnie problemem jest zakończenie. Z jednej strony jest to podbudowa pod „czwórkę” (pewnie niosącą tytuł „John Wick: Armageddon”), ale nie jest ono zbyt satysfakcjonujące. Liczyłem na większego kopa.

john wick 3-3

Aktorsko nadal trzyma poziom, zaś starzy znajomi nie zawodzą. Keanu Reeves nadal wyczynia cuda, a w scenach akcji wypada fantastycznie. Widać jak wiele wysiłku wykłada, a tutaj Wick przyjmuje na siebie więcej ciosów niż w poprzednich częściach razem wziętych. Na drugim planie nadal świetnie się bawi Ian McShine (Winston) z Lancem Reddickiem (Charon), próbując pomóc naszemu bohaterowi. No i jeszcze pojawia się Anjelica Huston (dyrektorka), dzięki której bliżej poznajemy przeszłość naszej protagonisty, a także Halle Berry (Sofia), dającą prawdziwego kopa.  Ale tak naprawdę film kradnie dawno nie widziany Mark Dacascos w roli Zero. Opanowany, bezwzględny zabójca i wielki fan Wicka, który nie chce, ale musi walczyć. Dodaje on odrobiny humoru, zaś finałowa potyczka z nim to czysta frajda.

john wick 3-4

O Matko Boska, jaki ten Wick jest niesamowity. Nie spodziewałem się, że jeszcze można coś wycisnąć z tej franczyzy, ale dopóki Reeves ma siły, moc i chęć, ten cykl będzie szalał oraz rozkręcał się. Nie wiem, co jeszcze można wymyślić, lecz chcę nową część już zobaczyć. O takim kinie akcji marzyłem.

8/10

Radosław Ostrowski

Honor Prizzich

Podobno z rodziną najlepiej wychodzi się tylko na zdjęciu. A co w przypadku, kiedy twoją rodziną jest mafia? Taką rodzinę w swoim życiu miał Charley Partana. Pracuje dla włoskiej rodziny Prizzich jako cyngiel, będąc prawą ręką Dominica Prizzi. Podczas ślubu oraz wesela mężczyzna zauważa pewną piękną kobietę, w której zakochuje się od razu. Panna Irene Walker wygląda pociągająco i apetycznie, ale szybko znika. Nie jest w stanie o niej zapomnieć, lecz rodzinne interesy są ważniejsze. Ktoś wykosił kasę z kasyna i trzeba odzyskać forsę (a także zabić złodzieja). A wtedy okazuje się, że stoi za tym… poznana dziewczyna ze ślubu/wesela.

honor prizzich1

John Huston pod koniec swojej kariery podejmował się kolejnych wyczynów z innymi gatunkami. Po filmie sportowym i musicalu, przyszła kolej na kino gangsterskie. Tym razem na warsztat wziął powieść Richarda Condona, która klimatem troszkę przypomina „Ojca chrzestnego”. Niby mamy to, czego się spodziewać: inicjacja krwi, bogate wesele, spotkania mafijne, układy z policją. Jednak reżyser to wszystko bierze w nawias, niejako parodiując kino gangsterskie. Niby akcja dotyczy wokół poważnych pieniędzy oraz honoru, ale jednocześnie wszystko podlane jest to czarnym humorem. Honor jest tutaj tak naprawdę tylko pustym słowem, pretekstem do kolejnych knowań i intryg. Dla mafii liczy się tylko forsa, konwenanse oraz „honor”. A najgorsze jest to, że przed rodziną Prizzich nie da się uciec – bezwzględnością biją wszystkich.

honor prizzich2

Sama intryga jest tutaj mocno pogmatwana. Miłość miesza się tutaj z wyrachowaniem i cynizmem, a dawne urazy wracają ze zdwojoną siłą. I co jest tutaj ważniejsze – uczucie czy pieniądze. A jednocześnie reżyserowi udaje się pokazać poczucie paranoi, nieufności oraz podejrzeń. Nie do końca wiadomo, komu można zaufać. Nawet czarny humor nie jest w stanie tutaj złagodzić tego niepokojącego klimatu. Jeszcze bardziej zaskoczyła mnie dość niewielka ilość przemocy. Pierwsza egzekucja jest poza ekranem, zaś krew pojawia się rzadko. Włącznie z nerwową sceną porwania.

honor prizzich3

Reżyser w samej formie zrealizował staroświecki w formie film. Nadal imponują kostiumy oraz scenografia, zaś w tle dużo gra muzyka klasyczna. Jeszcze w tym wszystkim mamy gorzki finał, którego się nie spodziewałem. Śmiech tutaj idzie z przerażeniem oraz niedowierzaniem.

honor prizzich4

No i udało się zebrać prawdziwą śmietankę aktorską. Na pierwszy rzut oka Jack Nicholson do roli mafioza w średnim wieku, wydaje się nie pasować. Ale Partanna to nie jest typowy gangster: czyta magazyny, gotuje i… zakochuje się. Aktorowi udaje się zachować naturalność w każdym momencie, a jego otępiałe spojrzenie kryje więcej. Fantastyczna jest Kathleen Turner – jedna z bardziej pociągających aktorek lat 80. Odpowiednio balansuje między delikatnością a manipulacją, chce się jej wierzyć, choć nie powinno. Ale film kradnie dla mnie William Hickey jako don Corrado Prizzi. Może i wygląda jak zombiak, jednak jest bardzo przebiegły i podstępny. Tak samo wrażenie robi Anjelica Huston jako niedoszła żona Partanny. Choć pojawia się rzadko, trudno zapomnieć tej modliszki, mającej gdzieś honor rodziny.

Kto by się spodziewał, że pod koniec życia Huston nadal będzie miał tyle biglu. „Honor Pizzich” jest zgrywą z konwencji kina gangsterskiego, gdzie większą robotę robią sceny obyczajowe niż wątki kryminalne. I nadal potrafi rozśmieszyć.

7,5/10

Radosław Ostrowski

nadrabiamhustona1024x307

Krwawa profesja

Terry McCaleb jest doświadczonym i dość starym agentem FBI. Od długiego czasu tropi seryjnego mordercę zwanego Numerowcem, gdyż zostawiał po sobie numery z wiadomością. Podczas pościgu za mordercą, agent dostaje zawału serca. Dwa lata później jest już emerytem z nowym sercem, mieszkającym na jachcie. Wtedy pojawia się pewna kobieta, która prosi go o pomoc w rozwikłaniu śledztwa w sprawie śmierci swojej siostry. Jak się potem okazuje – to jej serce ma wszczepione McCaleb.

krwawa_profesja1

Clint Eastwood znów w wersji sensacyjno-kryminalnej. Tym razem wsparty powieścią uznanego autora kryminałów Michaela Connelly’ego oraz scenariuszem zdobywcy Oscara Brian Helgeranda – teoretycznie powinien być hit, a wyszedł niewypał. Sama intryga ma dość nietypowy punkt wyjścia – jednak dalej jest schematycznie, ze sporą ilością klisz i nudno. Łatwo się domyślić, kto jest sprawcą, próbuje się tutaj mylić tropy (dość nieudolnie), a Eastwood, mimo zawału serca nadal zgrywa twardziela. Jak na dziadka wychodzi mu to całkiem nieźle. Finał zaś (starcie w opuszczonym statku) jest mało zaskakujące, pojawi się nieplanowany romans itp., klisza goni kliszę (antypatyczny detektyw, uparta agentka FBI, uczciwa lekarka itp.). A obsadzenie Jeffa Danielsa w roli głównego złego było strzałem w stopę, gdyż jest kompletnie nieprzekonujący. Bronią się tutaj tylko niezłe zdjęcia Toma Sterna (początek współpracy z Eastwoodem) oraz kilka zgrabnych dialogów.

krwawa_profesja2

Już w „Prawdziwej zbrodni” mówiłem, że Eastwood powinien odpuścić sobie granie twardzieli. Tutaj niby wszystko jest na swoim miejscu, ale nic tutaj nie pasuje do siebie. Takich średniaków powinien się pan wstydzić, Mr. Eastwood.

krwawa_profesja3

5/10

Radosław Ostrowski

nadrabiam_Eastwooda

Tajemnica morderstwa na Manhattanie

Larry i Carol Lipton są małżeństwem z długim stażem i oboje są już w dużej rutynie. Ich dość spokojne życie zmienia się w momencie, kiedy nowo poznana sąsiadka – pani House, umiera. Carol jest przekonana, że kobieta została zamordowana i próbuje na własną rękę wyjaśnić tajemnicę.

Woody Allen tym razem postanowił pobawić się konwencją kryminału i przyprawić ją charakterystycznym poczuciem humoru. Intryga jest lekko absurdalna i pomysłowa, aczkolwiek stanowi ona jedynie pretekst dla poruszania sprawy do przodu i wyzwolenia małżeństwa z rutyny. I po raz kolejny mamy portret klasy średniej Nowego Jorku. Może i to jest lekko naciągane, ale dobrze się to ogląda, nie brakuje błyskotliwych dialogów i pytań o związki. Niemniej obejrzany po raz drugi, film nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia jak 3 lata temu. Zaś sam Nowy Jork jest w filmie albo deszczowy, albo w stonowanych kolorach, zaś kilka ujęć jak finałowa konfrontacja w kinie to perełka (i cytat z „Damy z Szanghaju”).

morderstwo1

Allen nie byłby sobą, gdyby nie obsadził samego siebie na ekranie, ale jego bohater trochę różni się od znanego wcielenia. Owszem, nadal jest Nowojorczykiem, nosi okulary i jest inteligentny, ale to pragmatyk i racjonalista. Z kolei Carol w wykonaniu Diane Keaton to wścibska, uparta kobieta na początku sprawiająca wrażenie osoby z bujną wyobraźnią, ale sprawa zaczyna ją napędzać i budzi do działania. Duet ten jest wspierany przez dwójkę pisarzy, brawurowo zagranych przez Alana Aldę i Anjelicę Huston, którzy próbują pomóc w rozwiązywaniu zagadki, zaś ich bujna wyobraźnia jest kluczem.

morderstwo2

Obejrzana po latach „Tajemnica…” pozostaje lekką komedią z nieźle poprowadzonym wątkiem kryminalnym. W porównaniu z następnymi filmami w tym stylu („Klątwa skorpiona”) wypada blado, ale pozostaje sympatyczną produkcją.

7/10

Radosław Ostrowski

Zbrodnie i wykroczenia

Ten film jest bardzo wyjątkowy w dorobku Allena, bo przedstawia dwie opowieści o tym samym, choć w różnej konwencji. Bohaterem pierwszej jest dr Judah Rosenthal – uznany i ceniony lekarz-okulista, bogaty i odnoszący sukcesy. Ale od dwóch lat ma kochankę, która zaczyna grozić mu, że wyciągnie na jaw jego brudy. Drugim bohaterem jest Clifford Ivring – ambitny reżyser filmów dokumentalnych, który zostaje poproszony o nakręcenie filmu o znienawidzonym szwagrze – producencie telewizyjnym. W trakcie realizacji poznaje młodą asystentkę producenta, w której się zakochuje, choć Cliff jest żonaty.

wykroczenia1

Tutaj Allen z jednej strony jest poważnym facetem, który mówi o zbrodni, winie i karze (wątek Judaha), z drugiej pozwala sobie na odrobinę humoru i żartu (wątek Cliffa). Ale jednak całość jest bardziej poważna i zmuszająca do refleksji. Obaj bohaterowie przeżywają problemy egzystencjalne i próbują znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania: o to, dlaczego innym się udaje odnieść sukces, skąd bierze się zło i niesprawiedliwość oraz czemu Bóg nie reaguje. Odpowiedzi w zasadzie nie ma, ale obie te historie angażują, wciągają i nawet bawią, zaś pewną odtrutką na smutki może być kino. Nie brakuje wolt, zaskoczeń i humoru, a wszystko okraszone świetnymi zdjęciami Svena Nykvista oraz montażem.

wykroczenia2

Pierwsze skrzypce w tym filmie gra zdecydowanie Martin Landau w roli dra Rosenthala – racjonalistę, którego „prześladuje” Bóg i w ostateczności posuwa się do zbrodni. Dręczą go wyrzuty sumienia, ale potem zaczynają one ustępować. Drugiego bohatera gra sam Allen, ale tutaj jest trochę inny od typowej swojej kreacji. To nadal inteligent, ale nieszczęśliwy, złośliwy i zgorzkniały, który przekonany o swoim talencie odbija się od ściany. Poza tym duetem wybija się kilka mocnych ról drugoplanowych: od Anjeliki Huston (Dolores, znerwicowana kochanka Judaha) i Alana Aldy (Lester, nadęty szwagier Cliffa) przez Mię Farrow (piękna Halley) i Jerry’ego Orbacha (Jack, brat Judaha) do Sama Waterstona (rabin Ben).

wykroczenia3

Allen po raz kolejny zaskakuje i utrzymuje wysoką formę. Zgrabne połączenie komedii z dramatem wręcz egzystencjalnym.

7,5/10

Radosław Ostrowski