Kolekcjoner

Po sukcesie „Milczenia owiec” oraz „Siedem” tematyka seryjnych zbrodniarzy i wszelkich ludzkich wynaturzeń stała się niesłychanie popularna. Co oznacza, że zaczął się nowy trend, a każdy chciał kawałeczek tego tortu uszczknąć. Nie inaczej jest w przypadku dreszczowca Gary’ego Fledera w oparciu o powieść Jamesa Pattersona.

kolekcjoner1

Bohaterem filmu jest Alex Cross – policyjny psycholog oraz profiler z Waszyngtonu. Po rozwiązaniu kolejnej sprawy dostaje wiadomość, że jego siostrzenica – studentka Uniwersytetu w Północnej Karolinie – zaginęła bez śladu. Bez zastanowienia wyrusza na miejsce, gdzie lokalna policja trzyma go na dystans. Na miejscu odkrywa, że dziewczyna została porwana przez seryjnego mordercę, nazywającego się Casanova. Odpowiada za zaginięcie ośmiu kobiet, a trzy zostały znalezione martwe w lesie. Gdzie jest reszta? Sprawa wydaje się zmierzać w martwym punkcie, jednak pomaga pewien niezwykły przypadek. Mianowicie nowa ofiara mordercy, dr Kate McTiernan, udaje się zbiec.

kolekcjoner2

To, co zadziwia w „Kolekcjonerze” jest tempo. Bardzo powolne, bez skupiania się na fajerwerkach, lecz prowadzonemu dochodzeniu. A dokładniej analizowaniu otoczenia, sposobu zachowania mordercy. Te sceny dodają surowego realizmu, spotęgowanego przez bardzo mroczne zdjęcia, pełnymi czerni. Można odnieść wrażenie, że w zasadzie nic się nie dzieje, poza dialogami – pozbawionymi ton ekspozycji. Nie oznacza to jednak, iż napięcie nie istnieje, bo już sama czołówka wygląda niepokojąco. Jest parę mocnych momentów jak prywatna obława na podejrzanego czy ucieczka Kate z celi. I tu widać jak z wyczuciem prowadzi całą historię. Jest nawet twist związany z zabójcą, którego się nie spodziewałem, płynnie to idzie, choć jest parę głupot po drodze.

kolekcjoner3

Najbardziej interesująca była relacja między detektywem Crossem a Kate, bez zabarwienia romantycznego, o co aż się prosiło. Cross (Morgan Freeman troszkę przypominający swoją rolę w „Siedem”) jest opanowanym, spokojnym gliniarzem, podchodzący do sprawy w sposób racjonalnym. Z kolei Kate (świetna Ashley Judd) nie jest w żadnym wypadku słaba – trenuje kickboxing, jest lekarką i pozwala sobie na słabość dopiero podczas uwięzienia (na chwilę), by potem też pragnąc dorwać Casanovę. To było dla mnie dużą zaletą.

Niemniej „Kolekcjoner” przy innych thriller o seryjnych mordercach nie robi aż tak wielkiego wrażenia. Brakuje troszkę mocniejszego uderzenia, zaś drugi akt bywa czasem zbyt spokojny i monotonny, mimo świetnego aktorstwa oraz zdjęć. Pozostaje jednak zbyt solidną produkcją, by ją zignorować.

6.5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz