Athena

Tytułowa Athena to z osiedli gdzieś we Francji, gdzie mieszkają sami imigranci. A wiemy, co to oznacza – wielką beczkę prochu, która może eksplodować. Właśnie dochodzi do takiej „wybuchowej” sytuacji. Zostaje zabity 13-letni chłopiec, zaś sprawcy byli w policyjnych mundurach. Nagranie tego zdarzenia trafiło do Internetu, co wywołało oburzenie. Działająca tam grupa pod wodzą Karima chce wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Zaczyna się od ataku na posterunek policji, zaś kończy się oblężeniem osiedla.

Jednak całość skupia się tutaj na trzech braciach zamordowanego: rządzącego (niejako) osiedlem Karima (Sami Silmane), żołnierza Abdela (Dali Benssalah) oraz działającego z mafią Mokhtara (Ouassini Embarek). Cała trójka w zasadzie nie ma ze sobą zbyt mocnych więzi, ale pod wpływem obecnych wydarzeń może coś się zmieni. Sytuacja staje się coraz bardziej intensywna, gdy grupa Karima chce schwytać policjanta. Po co? By zmusić policję do znalezienia sprawców wśród policji.

Francuski oddział Netflixa tu zaszalał, gdy rok temu pojawiła się „Athena”. Film Romaina Gavrasa gatunkowo jest thrillerem z lekko społecznym zacięciem w tle. Reżyserowi udaje się pokazać życie w osiedlu, które niejako życie swoimi własnymi regułami. Mieszkańcy w większości nie są zasymilowani i tworzą takie getto. Tutaj zdominowane w całości przez młodych bandziorów, co napędzani są przez gniew, frustrację oraz wściekłość. Gavras podbija intensywność tej nerwowej atmosfery za pomocą sporej ilości mastershotów. Kamera „przykleja się” do postaci pokazując ją z przodu lub tyłu, co w takich scenach jak początkowy atak na komisariat zakończony ucieczką na osiedle (ponad 10 minut!!!), wszelkiego rodzaju przygotowaniach do ataku czy policjanta oddzielonego od reszty, próbującego się wydostać. Napięcie jest tu podbijane bardzo intensywnie, choć na granicy efekciarstwa.

Wszystko okraszone bardzo oszczędną, choć okraszoną chórami muzyką, płynnym montażem oraz poczuciem ciągłego osaczenia. Udział mniej znanych aktorów dodaje tylko wiarygodności „Atheny”… przez dwie trzecie filmu. Bo wtedy dzieje się jedna mocna decyzja, która doprowadza do dość zadziwiającej, nieprzekonującej przemiany w Abdelu. Można by to wytłumaczyć szokiem, wstrząsem i bezsilnością, ale nie kupiłem tego. Poza mocnym i wybuchowym finałem.

Niemniej i tak warto zobaczyć „Athenę” – bardzo intensywny thriller pokazujący zamieszki miejskie tak jak nigdy wcześniej. Miejscami efekciarski, a pod koniec wręcz przerysowany, jednak czuć w tym pewną niepokojącą wizję świata niemal z – powoli zbliżającej się – postapokalipsy. 

7,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz