Wrota Europy

Styczeń roku 1918. Wojna światowa jeszcze trwa, choć na Kresach tak mocno tego nie widać. Do małego szpitala umieszczonego w dworku Cichiniczach zostają skierowane trzy siostry z Czerwonego Krzyża. Zosia, Irena i Hala pomagają dr Mroczkowi, prowadzącemu ten szpital. Ale wkrótce w okolicy pojawiają się bolszewicy, co zmusi kobiety oraz cały personel szpitala przed poważnym dylematem.

wrota europy1

Okres I wojny światowej nie jest obecnie eksplorowany przez filmowców, także polskich. Jedną z prób spojrzenia na ten czas podjął się w 1999 roku wybitny operator Jerzy Wójcik. Razem ze scenarzystą Andrzejem Mularczykiem zdecydowali się przenieść na ekran opowiadanie Melchiora Wańkowicza. Ale osoby spodziewające się heroizmu, tysięcy statystów oraz masy scen batalistycznych muszą się rozczarować. Wojna tutaj jest pokazana z perspektywy rannych oraz pielęgniarek i lekarzy, czyli ludzi próbujących ratować życie innych. Ale problem w tym, że wróg tutaj jest bezwzględny, nie zna litości i posunie się do wszystkiego, co dehumanizujące. Czy jednak na pewno?

wrota europy2

Sama historia jest dość prosta, choć jest dodatkowy wątek. Jedna z pielęgniarek szuka swojego brata walczącego gdzieś na froncie. Wszystko jest jednak skondensowane do bardzo krótkiego metrażu (niecałe 80 minut), przez co można odnieść wrażenie chaosu. Tylko, że wojna jest chaosem, a każdy jest jej ofiarą. Nie brakuje dość skromnej, ale intensywnej sceny oblężenia szpitala (nieźle udźwiękowionej oraz sfotografowanej), będącej kulminacją całości. Można odnieść wrażenie, że oglądamy spektakl, bo wszystko toczy się w niemal jednej lokacji. Jednak to spokojne tempo oraz parę bardzo mocnych scen (egzekucja obrońców z perspektywy ich oczu, scena przy studni czy szał dowódcy bolszewików po śmierci przełożonego). Nawet narracja z kadru, gdzie poznajemy słowa z pamiętnika nie wywołuje irytacji. Chociaż tego zazwyczaj się spodziewamy po takich zabiegach. Do tego mamy naprawdę świetne dialogi oraz poruszającą muzykę Zygmunta Koniecznego.

wrota europy3

Jeszcze bardziej mnie zaskoczyło tutaj więcej niż przyzwoite aktorstwo w wykonaniu głównie mniej znanych (wtedy) twarzy. Dzisiaj każdy kojarzy Piotra Adamczyka (porucznik Sztyller), Mariusza Bonaszewskiego (dr Lesiewski) czy Agatę Buzek (Henrietta), ale wtedy jeszcze nie byli tacy rozpoznawalni. Wypadają naprawdę dobrze, jednak dla mnie najlepsze są dwie kreacje. Pierwsza to Zosia, czyli debiutująca na ekranie Alicja Bachleda-Curuś. Młoda, troszkę naiwna (jak pozostałe koleżanki) dziewczyna nieprzygotowana na to, co się wkrótce stanie, ale jednocześnie ma w sobie pewną wewnętrzną siłę. Takie zderzenie siły ze słabością zawsze na mnie działało. Drugą postacią był doktor Mroczek w wykonaniu Henryka Boukołowskiego. Lekarz odpowiedzialny, bardzo doświadczony, a jednocześnie świadomy okrucieństwa bolszewików. Sam ich dowódca (Andriej Jegorow) wydaje się bardziej złożony niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

„Wrota Europy” pozornie wydawać się mogą nudnym, powolnym filmem o wojnie bez nachalnego pokazywania wojny. Plusem zdecydowanie jest rzadko eksplorowane tło historyczne, wiarygodna realizacja (zwłaszcza zdjęcia oraz scenografia) oraz bardzo solidne aktorstwo. Warto odwiedzić te wrota, nawet jeśli to będzie jednorazowa wyprawa.

7/10

Radosław Ostrowski

Pitbull: Niebezpieczne kobiety

Nie oczekiwałem zbyt wiele po „Niebezpiecznych kobietach”, bo Patryk Vega zmienił PitBull od realistycznego, brudnego kina policyjnego w komiksową, krwawą i przerysowaną rąbankę. Nie inaczej jest tutaj, ale tym razem nasi starzy znajomi (Majami, Gebels) są zepchnięci na dalszy plan, ustępując miejsca nowym bohaterom. A właściwie bohaterkom.

pitbull_31

Cała historia skupiona jest na mafii paliwowej i wyłudzeniu VAT-u, a głównym antagonistą jest członek gangu motocyklowego „Cukier”. Mężczyzna ma dziecko, a jego żona „Drabina” przebywa w więzieniu za zabójstwo matki (oczywiście, była niewinna). Dodatkowo idzie na układ z oficerem wywiadu skarbowego, powiązanego z mafią paliwową. Poza nimi jest jeszcze „Zuza”, która po rozstaniu z mężczyzną, postanawia zostać policjantką.

pitbull_32

Inny słowy, treściowo nadal rządzi chaos, czyli wątki są przedstawione bez ładu i składu, próbując złączyć się w jedną całość. Niemieccy bikerzy, mafia paliwowa, słupy, drobne interwencje, pytony, Strachu (tylko pod koniec), policjantki z problemami (nie wybrzmiewającymi i nie wykorzystującymi w pełni swój potencjał). Dalej mamy wiązankę bluzgów, sztywne aktorstwo statystów, pełne dukania oraz dużo, bardzo dużo krwi. Nie mogę odnieść wrażenia, że parę postaci (Majami i Olkę) można było spokojnie wyrzucić, bo nie wnoszą niczego nowego. Nawet humor wydaje się słabszy i bardziej prymitywny.

pitbull_33

Ale paradoksalnie Vega potrafi to zrobić w taki sposób, by skupić uwagę. Nadal wrażenie robią ujęcia miasta z góry czy świetnie sfilmowana scena obławy, gdzie Majami w pojedynkę kasuje kolejnych oprychów. Wszystko jednak psują dialogi, brzmiący zbyt mechanicznie, czasami bardziej bohaterowie mówią tak urzędowym językiem, że brzmi to po prostu sztucznie. Do tego jeszcze zakończenie, które pozostaje otwarte i nie zamyka wielu wątków. Dzieją się czasami rzeczy absurdalnie (wszystko związane z pytonem czy przypadkowe spotkanie Zuzy z Cukrem zakończone randką), gdzie należy się zastanowić nad psychologią i nie brakuje niemal przerysowanych sytuacji (Cukier rządzący w więzieniu), co wywołuje pewien dysonans.

pitbull_34

Jak wspominałem, Majami i Gebels (Stramowski i Grabowski) robią tylko za tło i wsparcie, ale ich obecność jest zawsze plusem. Z nowych postaci najważniejsze są trzy: Cukier, Drabina i Zuza. Pierwszego gra Sebastian Fabijański, który troszkę przypomina wcześniejszą rolę z „Belfra”, ale to mi nie przeszkadzało. Z jednej strony twardy zawodnik, nie bojący się użyć piły mechanicznej do zrobienia porządku i nie patyczkuje się (chociaż wygląda jakby był jedną nogą w grobie), ale z kobietami bywa bardziej wrażliwy, cytuje Schopenhauera i bierze leki (bo ma – i to śmieszne – cukrzycę). Kompletnym zaskoczeniem była dla mnie Alicja Bachleda-Curuś wcielająca się w Drabinę. Kobieta ta jest bardzo twarda i reagująca mocno na złe traktowanie dziecka, ale jednocześnie jest bardzo rozedrgana i czuć w niej niepokój. Wszystko to zostało pokazane świetnie. Złego słowa też nie powiem o Joannie Kulig, czyli zaczynającej swoją przygodę z policją Zuzę. Dziewczyna powoli zaczyna zmieniać swoje podejście do pracy, spowodowane przez zarówno relację z Cukrem, jak i wsparcie mentorskie Gebelsa. Warto też wspomnieć o śliskim i skupionym na sobie oficerze wywiadu skarbowego, czyli wracającym do początków swojej kariery Artura Żmijewskiego.

pitbull_35

„Niebezpieczne kobiety” w zasadzie utrzymują poziom poprzednika, czyli jest to kino dresiarskie, próbujące pokazywać prawdziwe oblicze brudnego świata półświatka oraz policjantów, walczących z nimi. Nadal niby jest poważnie, ale niepoważnie, komiksowo, wręcz karykaturalnie i prymitywnie. Jako guilty pleasure sprawdziłoby się idealne. Dobrze, że następną część robi Władysław Pasikowski.

5/10

Radosław Ostrowski