Niemiłość

Współczesna Rosja. Tutaj żyją (choć to pewne nadużycie) Żenia i Borys, a także ich syn Alosza. Rodzice chcą się rozwieść, mają nowych partnerów i szansę na nowy etap w życiu. Tylko, że syn dla nich jest balastem, dla którego nie ma miejsca w tym nowym etapie. I co zrobić z tym fantem? Ale wszystko niejako samo się rozwiązuje, bo chłopak pewnego dnia znika. Tak po prostu.

niemilosc1

Andriej Zwiagincew powraca i znów przygląda się swojej ojczyźnie, ale już nie wrzuca tyle symboliki oraz politycznej alegorii, co w równie depresyjnym „Lewiatanie”. Tym razem reżyser przygląda się rodzinie, w której miłość jest tylko słowem, pozbawionym jakiegokolwiek znaczenia, a jej obecność jest niezauważalna. Nasi bohaterowie są w stanie zawieszenia, a poznali się i związali z niekoniecznie dobrych powodów (ciąża, próba wyrwania się od swojej matki). Teraz bardziej przypominają duchy (ojciec) albo są bardziej skupieni na własnych potrzebach (ten wszechobecny telefon – matka), żywiące do siebie tylko urazy, pretensje oraz ból. Jeśli są zdolni do uczuć, to jest to albo nienawiść albo kompletna obojętność i poczucie pustki. Czy zaginięcie Aloszy będzie w stanie pomóc przewartościować swoje życie, czy też ta niemiłość będzie przekazywana kolejnemu pokoleniu homo sovieticusa?

niemilosc2

Zwiagincew nadal wrzuca mentalność swojego kraju, gdzie nawet policja nie jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwa (za mało ludzi, za dużo biurokracji), tylko działający non-profit wolontariusze, a w tle radio oraz telewizja przekazują informacje o końcu świata czy wojnie z Ukrainą. A jedyną reakcją na te wydarzenia jest kompletna obojętność.

niemilosc3

Film jest zrobiony bardzo oszczędnie, kameralnie, ale podskórnie czuć tutaj rozpad, wewnętrzną apokalipsę, spotęgowaną zdjęciami utrzymanymi w buro-błękitnej tonacji. Nawet rzadko pojawiająca się muzyka wywołuje niepokój. Ale jednocześnie przeraża poczuciem pustki, obojętności wobec drugiego człowieka. Dominują tutaj długie kadry, co pozwala wejść w rytm tej niespiesznej opowieści. Może ona kompletnie ominąć, tak jak fotki na Facebooku czy Instagramie, jeśli nie będziecie myśleć, nie zaangażujecie się. A wtedy zaleją was tak nieprzyjemne emocje, że nie będziecie chcieli uwierzyć, że można tak żyć, że się da.

niemilosc4

„Niemiłość” to emocjonalnie brutalne kino, atakujące swoją obojętnością oraz światem, pozbawionym jakiejkolwiek nadziei, miłości, bliskości i empatii. Może poza jedną z ostatnich scen, gdzie jest dość jasno wyłożony symbol (matka biegnąca na bieżni w dresie z napisem Rosja i dostająca zadyszki) obecnego stanu Matuszki Rasyji, pozostaje bardzo wnikliwą, wręcz depresyjnym portretem bardziej uniwersalnym w odbiorze, niż się to wydaje na pierwszy rzut oka. Mocna rzecz.

8/10

Radosław Ostrowski

Lewiatan

Współczesne rosyjskie miasteczko. Tutaj mieszka Kola razem z żoną Lilą oraz synem Romą. Ale nie na długo, gdyż jego dom zostaje przejęty przez mera miasta pod budowę marketu. Mężczyzna z pomocą swojego dawnego towarzysza broni, Dimitra, próbuje odwołać się od decyzji oraz nacisnąć na mera.

lewiatan1

W rosyjskich filmach bardzo krytycznie i negatywnie przedstawiana jest rzeczywistość, gdzie człowiek jest tak naprawdę zdany tylko na siebie. Do tego grona gorzkich obserwatorów dołącza Andriej Zwiagincew ze swoim „Lewiatanem” – filmem długim, złożonym i… nudnym, gdzie kino mocno artystyczne próbuje połączyć się z kryminałem. Jest tutaj kilka interesujących obserwacji współczesnych Rosjan, próbujących poradzić sobie z przemianami po 1991 roku. Korupcja, chciwość, bezradność i nieczyste intencje – a wszystko to mocno popijane wódką. Portret jest wyjątkowo gorzki i przygnębiający, wszelkie wartości rozpadły, rodzina przestaje być siła i wsparciem (Lila rozdarta między mężem a kochankiem), a Cerkiew wspiera skorumpowanych polityków swoimi prostymi słowami o boskim pochodzeniu władzy. Nawet pewne elementy biblijne (inspiracja Księga Hioba czy wspomnienie Lewiatana) okazują się być fałszywymi tropami interpretacyjnymi. Problem w tym, że mimo ambicji oraz powagi tematu, „Lewiatan” okazuje się przerostem intencji nad realizacją. Mimo świetnego aktorstwa pozostaje kolejnym, gorzkim portretem Rosji, który znamy już od wielu lat i nic tak naprawdę nowego nie dowiadujemy się, a nawet przypomina on troszkę swoim ciężarem „Dom zły” Smarzowskiego.

lewiatan2

Powiem krótko – nowy film Andrieja Zwiagincewa jest zaledwie przyzwoite kino, które zdobywa nagrody za swoją „antyputinowskość”. Ja się przy seansie znużyłem nadmiarem wątków i interpretacji, co wywołało chaos. Ale i tak jest to film lepszy od „Idy”.

6/10

Radosław Ostrowski