Nielegalni

W naszym pięknym kraju nad Wisłą nie powstaje obecnie zbyt wiele produkcji szpiegowskich. Przynajmniej na taśmie filmowej od czasu „Pogranicza w ogniu”, o którym mało kto pamięta. Sytuację postanowiło zmienić Canal+ i dało zielone światło na ekranie powieści Vincenta V. Severskiego. Bohaterami są członkowie komórki szpiegowskiej zwanej Departamentem Q. Grupą kieruje pułkownik Ewa Dębska oraz jej najskuteczniejszy agent, Konrad Wolski. Ekipa tym razem dostaje dwa bardzo poważne zadania. Po pierwsze, polowanie na handlarza bronią znanego jako Gruz. Po schwytaniu przekazuje informacje o planowanym zamachu terrorystycznym przez islamistów na terenie Europy. Po drugie, znalezienie dokumentów kompromitujących przeszłość obecnego premiera. Wszystkie tropy prowadzą do Białorusi, gdzie działa jeden z najlepszych agentów Travis – wtyczka działająca w KGB. Problem w tym, że agent zostaje zdekonspirowany i trzeba go stamtąd ewakuować.

nielegalni1

„Nielegalni” nakręcili Leszek Dawid oraz Jan P. Matuszyński, czyli obiecujący twórcy głośnych filmów. Panowie podzielili się po połowie, co widać w realizacji, ale do tego dojdę później. Akcja jest tutaj prowadzona wielowątkowo, co samo w sobie nie jest złe. Problemem dla mnie było wejście w tą opowieść, bo jest to bardzo poszatkowane i początkowo przeskakujemy z postaci na postaci. Sztokholm, Warszawa, Mińsk – dzieje się tutaj wiele, zaś wiele scen początkowo wydaje się nieistotnymi zapychaczami. Czego tu nie ma: infiltracja, obserwacja, szantaż, podchody, porwania oraz współpraca z innymi wywiadami. To ostatnie przypomina taniec na bardzo kruchym lodzie, gdzie zaufanie nie jest zbyt częstym towarem. Więc jak możliwe, że wszystkie tajne służby jeszcze funkcjonują? To pytanie na inną dyskusję. Im bliżej końca, wszystko zaczyna się bardziej spinać, doprowadzając do dramatycznego finału. I te szpiegowskie wątki potrafią wciągnąć, doprowadzając do kilku zwrotów oraz zaskoczeń. Jednocześnie zostawiona jest furtka na kolejną część.

nielegalni3

Mniej pociągające były dla mnie momenty z życia prywatnego naszych szpiegów (niektórych). Rozumiem, że chodziło o pokazanie ceny wynikającej z wykonywania tej profesji. Przebolałbym to, że jest takim spowalniaczem, tylko że albo jest niekonsekwentnie (nagłe bóle głowy Wolskiego, które pojawiają się i znikają), albo jest strasznie szablonowe (rozbite małżeństwo Dębskiej). To nie angażuje tak bardzo jak szpiegowskie intrygi, brzmi to sztucznie i zwyczajnie przynudza.

nielegalni2

Realizacyjnie widać dwa różne style realizacji, gdzie zmiana następuje w połowie. Pierwsza część od Leszka Dawida jest pozornie bardziej dynamiczna. Kamera niemal ciągle jest w ruchu, rwany montaż, niemal stonowana paleta barw. W scenach związanych z Travisem ta realizacja czyni ten wątek bardziej intensywnym oraz dodatkowo trzyma w napięciu. Druga połowa wygląda… normalniej, z bardziej płynną kamerą i kilkoma długimi ujęciami, pozornie sugerując spokój. Same sceny akcji też wyglądają bardzo dobrze, nie wywołując dezorientacji.

nielegalni4

Aktorsko w dużej części jest solidne, skupiając się na kilku członkach komórki. Świetnie wypadają Grzegorz Damięcki (Wolski) oraz Agnieszka Grochowska (Dębska), pełniących rolę dowódców, chociaż tylko Wolski działa w terenie. Czuć między nimi zgranie oraz chemię, mimo kilku spięć wynikających z działania Wolskiego na własną rękę. Większość ekipy stanowi raczej wsparcie i nie mają tutaj zbyt wiele do zagrania (Andrzej Konopka, Tomasz Schuhardt, Arkadiusz Detmer, Wojciech Żołądkowicz), ale trzymają fason. Są jednak dwie perły, które podnoszą całość na wyższy poziom. Pierwszym jest Filip Pławiak, czyli agent Travis działający na Białorusi. Wydaje się być opanowany oraz dobrze sobie radzi z presją, jednak coraz bardziej widać wyczerpanie i wypalenie. Jego lawirowanie między swoimi szefami, „narzeczoną” widać bardzo w jego oczach, co czyni jego wątek najbardziej poruszającym. Drugą postacią jest tajemniczy Hans Jorgensson w znakomitej interpretacji Andrzeja Seweryna, choć najbardziej widać to w drugiej połowie. Niby stary i zmęczony agent, ale nadal niepozbawiony sprytu oraz – co najbardziej zaskakujące – empatii oraz szacunku swoich zwierzchników. Ta postać magnetyzuje i emanuje spokojem aż do samego, tragicznego końca.

nielegalni5

„Nielegalni” mają troszkę potknięć i wad, ale wyłania się z tego bardzo sprawny serial sensacyjno-szpiegowski, dziejący się tu i teraz. Można było troszkę lepiej zarysować wątki prywatne bohaterów (albo z nich zrezygnować) i całość wzniosłaby się na wyższy poziom. Mam nadzieję, że powstanie kontynuacja.

7/10

Radosław Ostrowski

Git

Pamiętacie taki film „Symetria”? Debiut Konrada Niewolskiego to był mocny, trzymający za gardło dramat więzienny, pokazujący życie po drugiej stronie krat bez znieczulenia. Temat życia więziennego rzadko był pokazywany w polskim kinie, aż dwa lata temu pewien debiutant postanowił znów zaprosić nas do celi.

git1

Jest rok 1997, szaleje powódź w kraju. W więzieniu w Łęczycy zostaje zamordowany mąciciel, czyli szef git-ludzi „Kuba”. Mężczyzna przed śmiercią przeprowadził wywiad telewizyjny. Dziennikarz, który przeprowadził z nim rozmowę, otrzymuje zadanie od naczelnej, by porozmawiać ze sprawcą zabójstwa, Grzegorzem R. „Młodym”. Trzy spotkania mają odkryć odpowiedź na pytanie: dlaczego doszło do zabójstwa?

git2

„Git” to krótka, bo godzinna historia w sporej części dzieje się w więziennych celach. Jednak w przeciwieństwie do debiutu Niewolskiego, Kamil Szymański realizuje całość, jakbyśmy oglądali teatr tv z niższej półki. Kamera się trzęsie, montaż po prostu jest, muzyka jest mroczna i nerwowa. Do tego sama intryga prowadzona jest bardzo ślamazarnie, w czym przeszkadzają dialogi. Z jednej strony pełne żargonu, lecz brzmiące bardzo sztucznie. Tak jak całe otoczenie, niby wyglądające tak jak powinno. Scenografia jest oszczędna, ale wszystko takie papierowe i postacie ledwo liźnięte na prostych szablonach: spokojny szef, młody czekający na sprawdzenie, psychopatyczny Rusek i śmieszek.

git3

Sytuację próbuje bronić dwóch aktorów, czyli Włodzimierz Matuszak i Arkadiusz Detmer jako „Kuba” i „Młody”, dając radę. Pierwszy wydaje się być twardym, doświadczonym garusem, który już jest powoli zmęczony. Facet tylko gra prawdziwego sukinsyna, ale ma już powoli dość. Z kolei Detmer sprawia na początku wrażenie wycofanego, skrytego człowieka. I to jego tajemnica skupia uwagę.

„Git” miał potencjał na mocne, twarde kino o życiu w pierdlu. Problem w tym, że poza aktorami i wartością edukacyjną (wypowiedzi Kuby z offu, wyjaśniające grypserę oraz reguły), nie ma tutaj zbyt wiele do zaoferowania. Nudny, choć krótki film.

4/10

Radosław Ostrowski