Barbra Streisand – Partners

Partners

Barbra Streisand. Uuuuu-uuu-uuu-uu. Wszyscy kojarzą ją tylko z utworu niejakiego Duck Souse (czy jakoś tak się to pisze), a tak naprawdę ta piosenkarka i aktorka jest jedną z weteranek eleganckiej muzyki rozrywkowej, która zaczęła swoją karierę już w latach 60. I teraz pojawia się z nową 44 (!!!) płytą.

„Partners” to płyta z duetami, gdzie wykonuje swoje przeboje, a także standardy. A że to eleganckie brzmienie, więc pojawią się smyczki, fortepian, gitara (akustyczna zwana tez klasyczną) i dęciaki. Czyżby szykowała się nudna, archaiczna płyta? Niekoniecznie, gdyż pojawiają się jeszcze takie drobne gadżety jak harmonijka ustna („People”) czy delikatnie grająca gitara elektryczna („Come Rain or Shine Me”) oraz skręty w stronę country (przyzwoite „I’d Want It to Be You”). Dla wielu to może być zbyt monotonne, ze względu na podobieństwo jednego utworu do drugiego, ale i tak całość wypada więcej niż przyzwoicie.

Głównie to zasługa zarówno wokalu Barbry jak i zaproszonych gości, którzy świetnie się z grali z całością. A są naprawdę znani wykonawcy jak Michael Buble, Stevie Wonder, Billy Joel, Lionel Richie czy Andrea Boccelli. To i tak nie wszyscy (na koniec mamy „Love Me Tender” z samym Elvisem), a więcej i tak nie zdradzę. Jeśli się odważycie, możecie być mile zaskoczeni.

Radosław Ostrowski

Tacy byliśmy

Poznali się całkiem przypadkowo w Nowym Jorku. On miał talent literacki, na była zaangażowana politycznie. Po ośmiu latach znów się spotykają i wiążą się ze sobą na dużej, choć nie jest to takie łatwe i nie tylko z powodu różnic charakterów.

tacy_bylismy1

Kino lubi filmy o miłości. Ileż to powstało  (i powstaje)  tytułów opowiadających o tym uczuciu. Trochę mniej znaną opowieścią jest film Sydneya Pollacka z 1973 r. Niby jest to jedna z wielu opowieści o miłości, rozczarowaniach oraz zderzeniu charakterów, które łączy tak wiele, mimo dość sporych różnic. Jednocześnie Pollack mocno buduje tło wydarzeń (lata 40.) od śmierci prezydenta Rossevelta do „czarnej listy” Hollywood. Polityka bardziej lub mniej towarzyszy naszym bohaterom, wywołując między nimi spore napięcia, doprowadzając do rozstań, powrotów,w końcu ostatecznego odejścia. Nie brakuje tutaj smutki i goryczy, trudnych wyborów oraz kompromisów, na które żadne z nich nie podejrzewało się. I pod tym względem to bardzo ciekawe i nietypowe kino, jak na melodramat.

tacy_bylismy2

A całość uwiarygadniają aktorzy. Fantastyczna jest Barbra Streisand. Jest tak zaangażowana i tak emocjonalna, że w jej miłość po prostu się wierzy w ciemno. Jak kocha, to na całego i w sprawach politycznych jest strasznie poważna. Równie przekonujący Robert Redford z kolei jest bardziej stonowany, oszczędny w środkach i bardziej stoi przy ziemi. Jest trochę niepewny swojego talentu. Oboje wypadli naprawdę fantastycznie i dzięki film ten film ogląda się bardzo przyjemnie, zaś bogaty drugi (m.in. Patrick O’Neal w roli reżysera Bissingera czy Bradford Dillman jako J.J. – przyjaciel Hubbarda) uatrakcyjnia ten tytuł.

Trochę już zapomniany, ale absolutnie warty uwagi film Pollacka. Eleganckie love story.

8/10

Radosław Ostrowski