Człowiek ciemności

Peyton Westlake jest młodym naukowcem, pracującym nad syntetyczną skórą. Problem w tym, że ta skóra jest w stanie wytrzymać tylko półtorej godziny. Naukowiec jest związany z urzędniczką, Julie i wydaje się szczęśliwym człowiekiem. Ale szczęście ma to do siebie, że nie jest dane raz na zawsze. Zwłaszcza, gdy przyczyną jest gangster Robert Durant, niszcząc laboratorium oraz dość poważnie masakrując naszego protagonistę. Od tej pory Westlake (uznany za zmarłego) planuje zemstę i jednocześnie próbuje udoskonalić swoje dzieło.

czlowiek_ciemnosci4.jpg

Fabuła tego troszkę mało znanego filmu Sama Raimi brzmi jak jakaś komiksowa historyjka. I rzeczywiście tak wygląda, ale nie jest to w żadnym wypadku obelga. Opowieść jest prosta, ale sposób realizacji jest w typowym dla pierwszych filmów reżysera. Czyli mamy sporo szybkich zbliżeń na twarz, świadomie tandetne efekty komputerowe (co się dzieje z umysłem bohatera, zbitki wspomnień) czy ujęcia pod bardzo nietypowymi, wręcz krzywymi kątami. Nie jest to jednak klasyczna historia superbohatera z wątkiem (istotnym) romansowym w tle. Jest dużo mroczniej i nie tylko ze względu na przemoc czy brudne zaułki. Kryminalna intryga dość szybko się rozwiązuje, ale i tak jest budowane napięcie wynikające z działań Westlake’a jak akcja w Chinatown czy przejęcie pieniędzy.

czlowiek_ciemnosci1

Raimi jednocześnie jest efekciarski (drugie starcie Westlake’a z Durantem w helikopterze), podkręcając napięcie oraz zaskakując pomysłową inscenizacją. Widać skromny budżet, ale absolutnie to nie przeszkadza. Można było lepiej poprowadzić wątek romansowy czy bardziej skupić się na rozbudowaniu tego świata, ale i tak wyszło dobrze.

czlowiek_ciemnosci2

A największym atutem jest świetny Liam Neeson w roli głównej. Początkowo Westlake jest bardzo cichym, opanowanym, lecz zdeterminowanym naukowcem. Ciekawiej dzieje się, gdy jest strasznie poharatany, albowiem jego psychika staje się niestabilny. Łatwiej wybucha, staje się bardziej agresywny i żądny krwi. To rozdarcie między dwoma obliczami czyni postać Westlake’a tragiczną, a jego los zwyczajnie porusza. Równie świetny jest Larry Drake w roli elegancko ubranego, choć nie przebierającego w środkach Roberta Duranta. Nie do końca wykorzystano Frances McDormand jako ukochaną protagonisty, ograniczając się do tła, zaś Colin Friels jest (stereo)typowym korporacyjnym czarnym charakterem.

czlowiek_ciemnosci3

„Człowiek ciemności” to adaptacja komiksu, który nigdy nie został zrealizowany. Film ma swój mroczny klimat, niejednoznacznego bohatera oraz przy okazji zadaje pytanie o bycie człowiekiem, trzymaniu swoich żądz na wodzy oraz walce z samym sobą. Niepokojące kino rozrywkowe na poziomie.

7/10

Radosław Ostrowski

Fargo – seria 2

Druga seria „Fargo” to oddzielna historia w porównaniu do poprzednika, ale jest kilka elementów spajających ją z poprzednią częścią. Tym razem głównym bohaterem jest Lou Solverson – ojciec policjantki Molly, a cała akcja rozgrywa się w pamiętnym roku 1979. Nasz Lou jest iglarzem oraz komendantem posterunku policji w Louverne, małym miasteczku w Minnesocie leżącym obok Fargo, gdzie zawsze dzieje się wiele. Wszystko zaczęło się od dziwacznego morderstwa gdzieś w przydrożnej jadłodajni.

fargo_21

Tam miał się spotkać Rye Gerhardt – najmłodszy syn mafijnej rodziny Gerhardtów, zajmujących się dystrybucją oraz handlem narkotykami. Mężczyzna (w porównaniu do narwanego Todda oraz rozsądnego Niedźwiedzia) jest niespełna rozumu i planuje zrobienie spółki ze swoim kumplem, właścicielem sklepu z maszynami do pisania. Problem w tym, że wspólnik ma wyrok i tylko sędzina może odhaczyć zawieszenie i odpalić maszynkę z kasą. Spotkanie jednak zmienia się w krwawą jatkę. Czy mogło się inaczej skończyć, gdy na wariata ze spluwą używasz środka na owady. Po drodze jeszcze Rye skasował kucharza i dobił kelnerkę, próbującą uciec. I nic by się nie stało, gdyby nie fakt, iż Rye zobaczył… latający spodek, a na koniec zostaje potrącony przez Bogu ducha winną kosmetyczkę – Peggy Blomkvist, żonę rzeźnika Eda. To jednak tak naprawdę mały pikuś, bo Gerhardtowie mają zostać przejęci przez mafię z Kansas City. Całą operacją ma dowodzić Mike Milligan, a zaginięcie Rye’a odtwiera puszkę Pandory pełną granatów, karabinów oraz trupów.

fargo_23

Noah Hawley znowu to zrobił: nakręcił wciągający serial kryminalny, gdzie czuć ducha braci Coen. Dodatkowo osadzenie wszystkiego w realiach lat 70. stworzyło bardzo ciekawy klimat. Nadal jest zima, sporo śniegu (nie wszędzie jednak), a każdy bohater tej układanki chce wyjść z zastanej sytuacji za pomocą sprytu, siły lub zdrowego rozsądku. Nie zawsze jednak będzie to możliwe, bo raz rozpoczętej spirali przemocy, odkręcić się nie da. Tutaj najważniejsza jest rozgrywka między Milliganem a Gerhardami, sprowadzająca się do strzelanin, zasadzek oraz brutalnej walki o przetrwanie. Peggy z Edem, niejako wbrew sobie zostają wplątani w tą mordownię i też próbują ocalić skórę z tej absurdalnej sytuacji. I też nie mogą się już z tego wycofać, a punktem krytycznym staje się pozbycie się ciała najmłodszego z rodu Gerhardów.

fargo_22

Sam Hawley miesza tutaj wątki, retrospekcje (pierwsze zabójstwo widziane przez nestora rodu Gerhardów, Otto czy młodość Indianina Hanzee’ego), scenki będące jedynie dodatkiem do humoru (kręcenie filmu o masakrze w Sioux Falls), a nawet futurospekcje (sen Betty, gdzie widzimy jej rodzinę z 2006 roku). Bawi się tutaj formą (dzielenie ekranu niczym w komiksie), wodzi za nos i myli tropy, prowadząc do nieuchronnej konfrontacji, a kilka scen (próba oblężenia posterunku czy rewelacyjna strzelanina między gliniarzami chroniącymi Blomkvistów z Gerhardtami) trzyma skutecznie za gardło i nie puszcza. Nawet sam Ronald Reagan się pojawia, by powalczyć o nominację prezydencką.

fargo_24

Jednocześnie odtwarza mentalność epoki, gdzie kobieta była tylko (lub aż) wsparciem dla męża, który miał robić karierę, prowadzić interesy i decydował o wszystkim. Czuć też mocno echa afery Watergate, mocno niszczącą zaufanie społeczeństwa do rządu, stając się silnym źródłem wielu teorii spiskowych oraz fascynację UFO. Dla wielu pojawienie się w kluczowych miejscach statku kosmicznego może wywołać silne poczucie dezorientacji, bo nie zostaje to mocno wyjaśnione. Wszystko jednak ogląda się to znakomicie, a wyważenie scen akcji z drobnymi obyczajowymi obserwacji oraz czarnym humorem działa piorunująco.

fargo_25

Ponieważ jest to nowe rozdanie, nie zobaczymy tutaj twarzy znanych z poprzedniej części. Nie znaczy to, że nie ma tutaj komu kibicować i brakuje wyrazistych postaci. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się Blomkvistowie – zwykli, szarzy ludzie z prostymi marzeniami. Ale przypadek (los, UFO) ma inny scenariusz. On (świetny Jesse Plemons) to taki sympatyczny poczciwina, sterowany przez miotającą się i szukającą spełnienia się żonę (rewelacyjna Kirsten Dunst). Oboje sprawiają wrażenie nierozgarniętych do końca, ale to ludzie znajdujący się w sytuacji mocno przerastającej ich możliwości. Rozsądek jako jedyny zachowuje tutaj Lou. Grającego jego starszą wersję Keith Carradine’a zastąpił znakomity Patrick Wilson, który koncertowo portretuje człowieka dbającego zarówno o swoją rodzinę (żona choruje na raka), przeżył wojenne piekło i kieruje się swoją intuicją. Co najważniejsze, zawsze trafia w sedno, chociaż bywa bezsilny wobec zdarzeń (próba wykorzystania Blomkvistów jako przynęty wobec mafii z Kansas), mając za wsparcie teścia gliniarza (rzadko widziany Ted Danson).

fargo_26

Po drugiej stronie, czyli bandziorów wyróżnia się zdecydowanie Mike Milligan (kompletnie nieznany Bokeem Woodbine) i nie tylko dlatego, że jest czarny oraz fikuśnie się ubiera niczym bohater z „American Gangster”. Ten gangster-filozof potrafi zaskoczyć inteligentną refleksją na temat przewrotności losu, a jednocześnie ma tyle szczęścia, jak nikt inny. Szkoda tylko, że doczekał się tak nieoczywistego finału. Równie wyrazista jest Jean Smart jako kierująca interesem Gerhardtów Floyd – opanowana, wyciszona i wręcz niezłomna, ale nie bojąca się ostrych środków oraz impulsywny i brutalny Dodd (Jeffrey Donovan w formie), z którym lepiej nie zadzierać.

Drugie „Fargo” to po prostu inna historia w porównaniu z poprzednią serią. Lepsza czy gorsza – trudno ocenić. Na pewno nie czułem mocnego zawodu (może poza zakończeniem, które było takie spokojne i bardziej życiowe), a i tak oglądałem z zapartym tchem. Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę się doczekać trzeciej serii.

8/10

Radosław Ostrowski