
Tego artystę poznałem po raz pierwszy dzięki ścieżce dźwiękowej do filmu „Zniknięcie Eleanor Rigby”. Elektroniczne pasaże współgrały z wydarzeniami ekranowymi, jednak Son Lux działał już prężnie na scenie muzyki elektronicznej. Tym razem muzyka wsparli gitarzysta Rafiq Bhatha oraz perkusista Ian Chang, z którymi nagrał poprzednią płytę.
Zaczyna się od krótkiego intra, bo inaczej nie można nazwać „Breathe In”. Pomruki wokalne, przerobione smyczki, delikatna gitara – to wszystko w niecałą minutę.”Change Is Everything” zaczyna się od mocnych „strzałów” klawiszy i perkusji, do którego dołączają się przemielone głosy, co brzmi przestrzennie i kosmicznie. Bardziej dyskotekowy jest „Flight” z „latającą” elektroniką oraz mocnymi popisami perkusji. Psychodeliczny i dość głośny wstęp do „You Don’t Know Me” zaskakuje melodyjnością, a potem dochodzi gitara elektryczna, perkusja, żeński wokal, a im dalej, tym dziwaczniejsze eksperymenty. Orientalna perkusja oraz odmierzanie czasu („This Time”) z nakładającym się żeńskim głosem, elektroniczna perkusja oraz dziwaczne pomruki („I Am The Others”), przesterowany wokal („Your Day Will Come”), szybsza gra gitary elektrycznej („Undone”), pokręcone smyczki („White Lies”). Jednak mimo eksperymentalnego charakteru, Son Lux nie zapomina o melodii, która wpada w ucho.
Głos też ma czarujący i intrygujący, współgrając z klimatyczną muzyką. „Bones” to na pewno wielkie przeżycie, nie tylko dla fanów muzyki elektronicznej.
7,5/10
Radosław Ostrowski












