The Best of Keane

The_Best_of_Keane

Ze składankami to zawsze jest tak, że one powstają w jednym celu i tylko jednym celu: wysępić kasę od grona swoich fanów. Kojarzycie taki zespół Keane? Spece od melodyjnego, popowego grania po 18 latach grania, postanowił zakończyć działalność. Muzycy w składzie: Tom Chaplin (wokal), Tim Rice-Oxley (fortepian), Richard Hughes (perkusja) i Jesse Quin (bas, a wcześniej Dominic Scott) postanowili się rozstać i pójść własną muzyczną drogę. Na pożegnanie postanowili wydać kompilację swoich największych przebojów.

A w ciągu tych lat (i przez 5 płyt) się tego nazbierało, zaś piosenki wybrali sami fani. Plusem jest też to, że są one ułożone w kolejności chronologicznej – od pierwszej do ostatniej płyty. Są to piosenki, gdzie zamiast gitary elektrycznej dominuje tutaj fortepian. Melodie są bardzo chwytliwe, nie brakuje dynamiki („Bend and Break”), choć umówmy się, to nie są zadymiarze czy drzyj mordy, ale jednak dominują tutaj ballady. Czasami odezwą się syntezatory (balladowe „Bedshaped”), ale to tyle jeśli chodzi o urozmaicenia (choć jest imitacja gitary elektrycznej w „Is It Any Wonder?” i smyczki w „A Bad Dream” czy dyskotekowe „Spiralling”), jednak jest to głównie spokojniejsze, popowe granie. Piosenek jest raptem 18 plus jeszcze dwie premierowe kawałki, które trzymają fason. Jeśli jeszcze dostajemy ciepły wokal Toma Chaplina, któremu nie brakuje ekspresji oraz dość proste, ale ciekawe teksty, powinniśmy być usatysfakcjonowani.

Ten album jest godnym pożegnaniem zespołu z fanami, za co powinni być wdzięczni. A jeśli chcecie bliżej zapoznać się z dorobkiem zespołu, to od tej kompilacji warto zacząć.

Radosław Ostrowski