Tusk

UWAGA!

Tekst zawiera spojlery.

Z czym wam się kojarzy Kanada? Ze spokojem, nudą, Winnipeg oraz tym, że są w przeciwieństwie do Amerykanów jakieś 10 lat do tyłu (kto oglądał „Jak widziałem wasza matkę”, wie o czym mówię). A także z tego, że jest tam spora banda idiotów. Ich przedstawiają dwaj prezenterzy radia internetowego – Teddy i Wallace z Non-See Party. Ten drugi wyrusza do kanady, by przeprowadzić wywiad z internetową gwiazdą, jednak na miejscu okazuje się, że osobnik nie żyje. Przypadkowo nasz radiowiec znajduje notkę z intrygującą treścią i tak poznaje Howarda Howe’a, co mocno zmieni jego życie.

tusk3

Jak można z tego opisu, film Kevina Smitha nie jest biografią Donalda Tuska. Nawet dziadka z Wehrmachtu tu nie znajdziecie (jest co prawda wspominany Adolf Hitler, jednak to tyle w tym temacie). Sam początek wydaje się typową komedią w stylu Smitha (nieprzyzwoite żarty, niepozbawione wulgarności i ciosów poniżej pasa, ale to nadal zabawne), jednak dalej humor staje się coraz bardziej smolisty, atmosfera mroczniejsza i na granicy obrzydzenia. Sama intryga (która rozkręca się po 30 minutach) mogła powstać tylko w chorym umyśle – stworzenie człowieka, który fizycznie i mentalnie przemieni się w morsa budzi odrazę i poczucie wstrętu. Napięcie jest tutaj budowane bardzo powoli, jednak całość jest tak strasznie groteskowa i surrealistyczna, że nie było możliwością powstrzymania się od śmiechu (walka morsów czy opowieści Howe’a). Pomieszana chronologia pozwala na bliższe poznanie głównych bohaterów, którzy jednak nie wzbudzają do końca naszej sympatii.

 

W cała tą pokręconą konwencję wpisali się aktorzy. Znakomity jest Michael Parks w roli Howe’a – początkowo sprawia wrażenie interesującego gawędziarza, jednak pod tym wszystkim skrywa się szaleniec z chorym pomysłem. Przypomina on stara prawdę, że najbardziej przerażający jest człowiek. Sekundują mu bardzo dobrzy Justin Long (niewierny i arogancki Wallace) oraz powracający do gry Haley Joel Osmond (misiowaty Teddy). I kiedy wydaje się, że już nic ciekawego nie może się zdarzyć, pojawia się detektyw Guy LePointe, grany przez… Guya LePointe (to żart Smitha, tak naprawdę LePointe nazywa się Johnny Depp). Dziwaczny detektyw z bardzo charakterystycznym akcentem, jest tak przerysowany, jakby wzięty z innej opowieści, wnosząc i tak dużą dawkę humoru.

tusk4

Takiego oblicza Smitha się nie spodziewałem. Niby horror, niby dramat, niby komedia. Zgrywa i groteska idą tutaj ręka w rękę z obrzydliwością i poczuciem niesmaku. Ostrzegam, ten koktajl nie wszystkim się spodoba, ale jeśli macie twarde żołądki i chorą wyobraźnię, „Tusk” jest dla was idealną propozycją.

7/10

Radosław Ostrowski

Sprzedawcy

Dante i Randall pracują w supermarkecie oraz wypożyczalni video, które mieszczą się w tym samym budynku. I patrzymy na ich jeden dzień z życia, w którym Dante lawiruje między dwiema dziewczynami (Caitlin i Veronica), mecz gry w hokeja na dachu oraz wizytę w domu pogrzebowym.

sprzedawcy1

Ten czarno-biały debiut Kevina Smitha jest dziś uznawany za produkcję kultową, która w USA do tej pory jest najbardziej piraconym filmem ever. Największą jego siłą są mocne dialogi, w których głębokie przemyślenia idą ręka w rękę z bluzgami i rzucaniem mięsem. A jednocześnie jest to tak pokręcone, że aż głowa mała. Życie, Gwiezdne wojny, seks i cała reszta – o tym opowiadają bohaterowie, którzy próbują jakoś przetrwać w tej szarej rzeczywistości. Dante (ten rozsądny z dwiema laskami) i Randall (kompletnie olewający klientów i nienawidzący ich) tworzą dość ciekawy duet, zaś na drugim planie jest drugi dość pokręcony duet dealerów – Jay i Cichy Bob, który pojawi się później w wielu kolejnych filmach Smitha się pojawi.

sprzedawcy2

Zagrane jest to świetnie, a ogląda się to z zaskakująca przyjemnością, bo poza nawijką o budowie Gwiazdy Śmierci w „Powrocie Jedi”, pokazana jest sytuacja Dantego, który nienawidzi swojej pracy, ale nie potrafi z niej zrezygnować, bo nie widzi dla siebie żadnej perspektywy. Z kolei Randall może i prostak, ale przynajmniej nie oszukuje siebie. Ta gorzka refleksja lekko psuje nam nastrój i powoduje, że ten film bardziej zapada w pamięć. Choć wielu humor może się wydawać niesmaczny, to nie zmienia faktu, że jest to dobry film.

sprzedawcy3

7/10

Radosław Ostrowski