Wzgórze Złamanych Serc

Sierżant Tom Highway to zaprawiony w boju wojak, który w cywilu niespecjalnie sobie radzi – lubić wypić, tłum po mordzie, za co jest często aresztowany. Tym razem jednak zostaje przydzielony do dawnej jednostki, gdzie ma za zadanie wyszkolić młodych rekrutów do walki. Nie jest to łatwe, także z powodu dość niekonwencjonalnych metod sierżanta.

wzgorze_zlamanych_serc1

Clint Eastwood tym razem idzie na wojnę, tym razem na Grenadę. Po drodze dostaniemy sporo koszarowego humoru, bójek, dyscypliny oraz przemiany dup wołowych w prawdziwych wojaków z krwi i kości. Po drodze jeszcze są „utarczki” z byłą żoną oraz próby powrotu do niej. Lekka, czysto rozrywkowa produkcja z obowiązkową amerykańska flagą oraz odrobinką patosu. Można się pośmiać, sceny finałowe (walki w Grenadzie) zrobione są bez zarzutu i przy odrobince piwa można się nieźle bawić.

wzgorze_zlamanych_serc2

Sam Eastwood kolejny raz ogrywa wizerunkiem twardziela, jednak tym razem jest on świadomy swojego wieku oraz poszukuje stabilizacji po wojsku. Nie przeszkadza mu to jednak być prawdziwym wrzodem na dupie dla swoich ludzi. Jednak upór, twarda dyscyplina i nie trzymanie się ścisłe regulaminu w tym wypadku procentują. Na drugim planie wybija się komediowy Mario Van Peebles, czyli niedoszły muzyk, który jest pyszałkowaty, arogancki i robi za takiego cwaniaka. Poza nim jest jeszcze Marsha Mason, czyli Aggie – była żona Toma (ich scysje też potrafią zabawić).

wzgorze_zlamanych_serc3

Zdecydowanie lekka rozrywka o tym, że jednak bycie wojakiem jest fajne. Nie do końca się z tym zgodzę, jednak jako czysto rozrywkowa produkcja film sprawdza się po prostu dobrze. I tyle. Miłośnicy wojskowego humoru odnajdą się tu jak ryby.

7/10

Radosław Ostrowski

nadrabiam_Eastwooda

Niesamowity jeździec

Mała osada Carbon Canyon jest zamieszkana przez poszukiwaczy złota, którzy mają na pieńku z właścicielem miejscowej kopalni, niejakim LaHoodem. Bogaty potentat próbuje wykurzyć mieszkańców zastraszając ich. Wtedy w miasteczku na skutek modlitw pojawia się tajemniczy nieznajomy Kaznodzieja. Ratując życie jednemu z mieszkańców, zaczyna jednoczyć ich.

niesamowity_jezdziec1

Lata 80. dla westernu były czasem posuchy i zapomnienia. Nagle w 1985 roku pojawiły się dwie produkcje, które na pewien czas wskrzesiły ten gatunek. Było to lekkie i przygodowe „Silverado” Lawrence’a Kasdana oraz omawiany tutaj „Niesamowity jeździec” Eastwooda. Film Eastwooda jest hołdem złożonym klasykom tego gatunku ze wskazaniem na „Jeźdźca znikąd” George’a Stevensa, gdzie pojawia się tajemniczy przybysz pomagający zwykłej rodzinie. Reżyser podobnie rozwija fabułę, jednak powoli zmierza w kierunku ostatecznej konfrontacji. Po drodze dostajemy ładne plenery, tajemnicza przeszłość głównego bohatera, odrobinę akcji i strzelaniny (zwłaszcza na samym końcu z obowiązkowym pojedynkiem jeden na jeden), biblijne cytaty oraz pewną nadzieję. Wszystko to wygląda więcej niż solidnie, muzyka dopełnia całości i ogląda się to dobrze, jednak czegoś mi zabrakło, by postawić ten film obok klasyków gatunku. Sam nie wiem czego.

niesamowity_jezdziec2

Eastwood troszkę zaskakuje, choć  przypomina troszkę rolę z „Mściciela” – tajemniczy, małomówny człowiek. Kim on jest? Na początku widzimy, że umie się bić, dopiero gdy wchodzi do domu Hulla Barreta dostrzegamy koloratkę na szyi. Eastwood księdzem? Przez większość filmu nawet nie nosi żadnej giwery i wypowiada więcej słów niż kiedykolwiek. A to jest naprawdę sporo. Drugim wyrazistym bohaterem jest Hull (Michael Moriaty) – uparty, niemal bezmyślnie trzyma się swojego kawałka ziemi i nie zamierza jej opuścić, bo słuszność jest po jego stronie. Po prostu chce zapewnić byt swojej rodzinie, czyli konkubinie oraz jej córce, Megan. Czarny charakter (solidny Richard Dysard) jest bardzo czarny i uparcie wierzący w siłę pieniądza. Ale przekona się, ze za pieniądze nie można kupić wszystkiego.

niesamowity_jezdziec3

Tym filmem Eastwood zwyżkuje swoją formę po niezłych komediach oraz powrocie do roli inspektora Callahana. Nakręcił naprawdę dobry film i jeden z lepszych westernów lat 80., ale najlepsze miało jednak dopiero nadejść, jednak nie uprzedzajmy faktów.

7/10

Radosław Ostrowski

nadrabiam_Eastwooda

Co się wydarzyło w Madison County

Lata 60. Do małego miasteczka w Iowa przybywa fotograf z National Geographic – Robert Kincaid, by zrobić zdjęcia mostom. Gubiąc się w drodze do celu trafia do domu Franceski Johnson, która akurat została sama na kilka dni. Jej mąż i dzieci wyruszyli na festyn. On zaczyna spędzać z nią sporo czasu, zaczynają rozmawiać, ale na rozmowach się nie kończy.

madison2

Powieść, na podstawie której powstał ten film, uważana jest za jedną z najgorszych książek jakie kiedykolwiek wydano. W dodatku sama historia brzmi jak typowe romansidło, tylko że mamy starszych i bardziej dojrzałych bohaterów. Można byłoby zignorować ten film, gdyby to kręcił jakiś młody reżyser. Ale jeśli za taka produkcję odpowiada Clint „Zabijam wszystkich bez ostrzeżenia” Eastwood, sprawa staje się znacznie poważniejsza. I tym większe jest rozczarowanie. Owszem, nie brakuje odrobiny humoru, historia jest prosta (by nie rzec bardzo prosta i konwencjonalna do bólu) – można by z tym żyć, ale brakuje tutaj emocji, choć próbuje się je pokazać w sposób bardziej delikatny i bez szaleństw. Wszystko opiera się tutaj na prostym schemacie: rozmowa-taniec w rytm jakiejś sentymentalno-romantycznej piosenki i całowanie się. Jeszcze można byłoby to przeżyć, ale to wszystko jest takie letnie i mało angażujące, że z niepokojem czekałem na moment, kiedy to wszystko się skończy. Możecie mnie nazywać zgorzkniałym cynikiem, ale nic na to nie poradzę, że mnie to nie ruszyło.

madison1

I nie mogli z tym nic zrobić ani Meryl Streep, którą bardzo cenię ani próbujący grać wbrew swojemu typowemu emploi (twardy zabijaka i męski szowinista) sam Eastwood. Nie iskrzy między nimi, choć bardzo się starają. Coś tutaj wyraźnie nie zagrało. Ja wiem, ze jest dość spora grupa osób, którym podoba się „Madison County”. Niestety, na mnie to spłynęło jak po kaczce i jest to zaledwie poprawne kino.

5/10

Radosław Ostrowski