

Może być tylko jeden. – to zdanie mówi wiele każdemu kto widział historię nieśmiertelnego Connora MacLeoda. Nieśmiertelny góral grany przez Christophera Lamberta był bohaterem filmu fantasy Russella Mulcahy’ego (jedyna znana produkcja tego reżysera), w którym łączyły się dwa światy: żywych i nieśmiertelnych, którzy toczą walkę miedzy sobą o Wielką Nagrodę. Mimo upływu lat, film ogląda się z wielką przyjemnością. Drugim czynnikiem decydującym o sławie tego filmu była też warstwa muzyczna.
Mówiąc muzyka, wielu od razu zareaguje jednym słowem – Queen. Po części jest to prawda, bo zespół poproszono o napisanie piosenek specjalnie do filmu (zostały one zresztą wydane na płycie „A Kind of Magic”), jednak są tylko współautorami, zaś kompozycje instrumentalne to robota Michaela Kamena, opromienionego sławą dzięki „Brazil” Terry’ego Gilliama. Muzyka z „Nieśmiertelnego” nigdy nie została oficjalnie wydana aż do 2011 roku, kiedy pojawiło się kompletne wydanie (z okazji 25-lecia premiery filmu), którym się zajmuję.
Utwory są tutaj ułożone w kolejności chronologicznej – zarówno score Kamena i piosenki Queen (rock zmieszany z… rockiem) przeplatają się ze sobą, co wydaje mi się jedynym słusznym rozwiązaniem zapewniającym ciągłość. I od czego by tu zacząć? Może jednak od piosenek. Po krótkim prologu Kamena dostajemy mocno uderzenie, czyli „Prince of the Universe”. Większość piosenek zespołu jest właśnie takich – dynamiczne, rockowe energetyki ze świetnymi solówkami Briana Maya jak w „Gimme the Prize” czy surowym „Hammer the Fall”. Jednak zespół nie serwuje tylko ostrego rocka, bo i nie zabrakło tutaj spokojniejszych ballad takich jak bardzo delikatne „One Year of Love” (elegancki saksofon) czy chyba najbardziej znana piosenka stanowiąca temat miłosny – „Who Wants to Live Forever” napisany przez Kamena z pięknymi smyczkami oraz pojawiający się w napisach końcowych „A Kind of Magic”. Nie dość, że te utwory idealnie pasują do tego filmu, to jeszcze poza nim sprawdzają się rewelacyjnie. To po prostu kawał muzyki z wysokiej półki. Jednak zespół nie ograniczył się tylko do napisania piosenek, bo są też utwory instrumentalne w ich wykonaniu jak mroczny „Kurgan’s Wild Ride” ze świetną gitarą, elektroniką i rytmiczną perkusją czy „Kurgan Kidnaps Brenda”, zaś pewną ciekawostką może być „New York, New York” w aranżacji zespołu.

Kamen zaś postawił na symfoniczne kompozycje. Najbardziej rozpoznawalnym utworem z tego filmu jest temat głównego bohatera ukryty pod nazwą „Highlander Theme”, który będzie przewijał się parokrotnie na albumie w różnych aranżacjach („Training Montage”, „The Prize Revealed/Epiloge”). To mógł napisać tylko Kamen. Zaczyna się on bardzo spokojnie – delikatnie grające klawisze, wspierane przez chórek, trąbki i harfę zaczyna nabierać na sile, dzięki falującym smyczkom, klarnetom, fanfarom i bębnom z każdą minutą przybierając na sile. Mimo dość częstej obecności, temat ten nie wywołuje znużenia, zaś jego obecność buduje klimat przygody, budując podwaliny pod „Robin Hooda – księcia złodziei”. Równie epickie brzmi „Scotland 1536/The Clan MacLeod” z potężnymi dęciakami i kotłami oraz bardzo ładnymi smyczkami, budującymi klimat średniowiecza. Kompozytor stworzył też parę mrocznego action score’a, który sprawdza się w filmie, jednak poza nim też daje się go słuchać („Incident Under the Arena”, Forge Fight/Kurgan vs Ramirez”). Mogą irytować utwory nieprzekraczające minuty („In the Ancient Artifact Room”, „The Stab”), jednak bardzo płynie przechodzą do następnych utworów.
Jednak po „A King of Magic” album się nie kończy. Otrzymujemy zestaw tematów alternatywnych (sztuk 6) jak symfoniczna wersja „Who Wants to Live Forever” (pod nazwa „Highlander Suite”) z dęciakami, pięknymi smyczkami i chórem śpiewającym tekst refrenu czy „Postlude” z dudami i werblami. Poza tym mamy tematy Kurgana (alternatywny bazujący na „Gimme the Prize” z potężnymi riffami Maya oraz druga wersja oparta na „Prince of the Universe”), Heather (wersja alternatywna z symfonicznym „Who Wants to Live Forever” z delikatnie brzmiącą gitarą oraz druga wersja na pianinie) oraz alternatywne „Kurgan’s Wild Ride”, czyli piosenka „Don’t Lose Your Head”.
Wydanie tego albumu (ok. półtorej godziny) może wydawać się zbyt chaotyczne z powodu przeplatania się dwóch różnych stylistyk – symfonicznej Kamena oraz rockowej Queen. Jednak razem stworzono muzykę z wysokiej półki, która tworzy spójną całość, porywa i jest naprawdę bardzo przyjemna. Nie wypada nie znać tego dzieła.
9/10 + znak jakości
Radosław Ostrowski




