Casanova po przejściach

Fioravante jest samotnym kwiaciarzem w średnim wieku, a jego przyjacielem jest antykwariusz Murray. Ale interesy obydwu panów nie idą najlepiej, jednak Murray ma pewien pomysł: Fior miałby być żigolakiem, a Murray jego alfonsem. Punktem wyjścia całej imprezy była propozycja od pani dermatolog na trójkącik. I tak zaczyna się całkiem niezły interes, ale do czasu.

casanova1

Choć za całość filmu odpowiada John Turturro, to bardzo mocno widać wpływ Woody’ego Allena, który wcielił się w Murraya. Duch Nowojorczyka jest tutaj mocno widoczny: jazzowa ścieżka dźwiękowa, akcja w Nowym Jorku (ładnie sfotografowanym), frustracje na tle seksualnym, wreszcie ironiczne i błyskotliwe bon-moty. Ogląda się to naprawdę nieźle i można odczuć wrażenie, że jesteśmy w domu. Turturro jednak najciekawiej wypada, gdy nie podrabia Allena. Mam tu na myśli wątek skupiony wokół wdowy Avigal (czarująca Vanesssa Paradis), na nowo odkrywającej miłość i namiętność stępioną przez wiarę, który został poprowadzony bardzo subtelnie i delikatnie, co trochę równoważy allenowskie poczucie humoru. Ale cały problem polega na tym, że wiele pomysłów nie zostaje zgłębionych i rozwiniętych, jak chociażby spotkania naszego żigolaka z klientkami. Sam bohater (Turturro) nie jest ani specjalnie przystojny, ani napakowany testosteronem, jednak o nim samym niewiele wiemy. Oprócz tego, że jest samotny i to zderzenie mogło być źródłem humorystycznych sytuacji.

casanova2

Ogólnie wyszła z tego niezła komedia romantyczna pachnąca trochę starym Allenem. Ale na nic więcej nie macie co liczyć.

casanova3

6/10

Radosław Ostrowski


Dziewczyna na moście

Zaczyna się dość banalnie, by nie rzec prosto. Młoda dziewczyna Adele, która ma problemy z facetami (zawsze trafia na tych „złych”) chce popełnić samobójstwo. Jest tyle wariantów przeniesienia się na tamten świat, więc dlaczego skok z mostu? Bo może pojawić się osoba, która będzie chciała zniechęcić lub co gorsza uratować. Tak jak Gabor – cyrkowiec, który rzuca nożami. Zatrudnia ją jako asystentkę i ruszają w trasę. Oboje zaczyna przynosić sobie szczęście.

most1

Brzmi jak bajka? Trochę taki jest film Patrice’a Leconte. To jest mieszanka realizmu, bajki i melodramatu, okraszonego lekko ironicznym humorem oraz niedopowiedzeniami. Takie rzeczy to tylko we Francji. I jeszcze to działa. Trudno zakwalifikować ten film, ale jedno jest bezdyskusyjne – robi on piorunujące wrażenie. Sama historia może i nie jest zbyt oryginalna, jednak sposób realizacji powoduje, że ogląda się to wybornie. Nakręcony czarno-białą taśmą tworzy wyjątkową aurę, której nie byłoby w kolorze. Druga rzecz to dialogi – mimo metafor nie przynudzają, czasem przemycany jest humor (lekko ironiczny, trochę subtelny), a trzecia to sceny występów z rzutami nożem – świetnie zmontowane, z bardzo poruszającą piosenką „Who Will Take My Dreams Away” Marianne Faithful. Widziałem wiele pięknych scen, ale ta bije wszystko – napięcie jest wręcz namacalne tak jak strach i wiara, żeby wszystko poszło dobrze.

most2

Ale nawet te wszystkie zabiegi spaliłyby na panewce, gdyby nie grający główne role genialny duet Vanessa Paradis-Daniel Auteuil. Ona – nimfomanka, która nie panuje nad swoimi żądzami, a jednocześnie delikatna i piękna, szukająca miłości. On – tajemniczy, piękny jak noc listopadowa, jedno spojrzenie mówi czasem za wszystko. Razem tworzą piorunującą mieszankę, która wręcz rozsadza ekran („telepatyczne” rozmowy czy występy). Reszta obsady tak naprawdę robi tu tylko za tło.

Francuzi mają coś takiego, że tworzą bardzo zaskakujące filmy, które potrafią dotknąć różnych strun i emocji, których nie potrafię wyrazić czy opisać. Trochę mało znany tytuł, ale ci, którzy go odkryją nie powinni narzekać.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski