Nic nie ginie

Od jakiś 5 lat łódzka szkoła filmowa daje pieniądze na nakręcenie filmu dyplomowego dla IV roku Wydziału Aktorskiego. Niektóre naprawdę udane („Monument”), inne absolutnie słabe („Soyer”). Jak w porównaniu z nimi wypada dzieło debiutantki Kaliny Alabrudzińskiej? Wydaje mi się, że jest gdzieś pośrodku, choć widzę spory potencjał w autorce.

Akcja tego krótkiego (nieco ponad godzinnego filmu) skupia się wokół terapii. Jej uczestnikami są w większości młodzi ludzie ze swoimi problemami. Każdy ma inne: narcyzm, poczucie wyższej wartości, miłość do zwierząt, samotność, zbytnie pomaganie innym. Innymi słowy – wszyscy szukają szczęścia, tylko nie każdy potrafi powiedzieć, czym to szczęście jest. Całą terapię prowadzi niejaki Remik, stosując czasami niekonwencjonalne metody. Twórcy próbują skupić się na każdej postaci, by poznać ich problemy oraz tło. Choć całość oparta jest na dialogach, nie miałem poczucia sztuczności czy teatralności. Bardzo naturalnie to brzmi oraz wygląda, zaś troszkę melancholijny klimat wyróżnia go z grona innych filmów. Reżyserka z dużą empatią podchodzi do swoich bohaterów i nie nabija się z nich. Nie oznacza to jednak, że jest to śmiertelnie poważny film. Humor jest tutaj obecny, lecz jest nienachalny, bardzo subtelny. Przez to bywa czasem niezauważalny, choć jest jedna perła w postaci… wszy. Więcej wam nie zdradzę.

Dla mnie jednak problemem jest to, że jest to zbyt krótki film. Miałem przez to wrażenie, że można było troszkę wydłużyć, by poznać jeszcze bliżej kilka postaci. Nie mogę też przekonać się do zakończenia, sprawiającego wrażenia otwartego. Co się stanie z uczestnikami terapii, jak sobie poradzą i co będzie dalej? Czy uda rozwiązać swoje problemy? To pozostaje kwestią otwartą, jednak nie mogę powiedzieć, że film był nudny czy słaby. Liczyłem na coś więcej w tej materii.

Bardzo za to podobało mi się aktorstwo. Każdy z aktorów (w większości studenci) wypadają bardzo dobrze, jednak najbardziej wybija się Dobromir Dymecki jako prowadzący terapię Remik. Jest odpowiednio zdyscyplinowany, empatyczny, ale nie daje sobie w kaszę dmuchać. Spina to wszystko w jedną całość, chociaż jest to rola – tak jak wszystkie w filmie – bardzo stonowana i wyciszona.

Pozornie-niepozorny debiut pokazuje, że Alabrudzińska potrafi wycisnąć wiele z aktorów i to daje nadzieję na wiele ciekawych filmów. „Nic nie ginie” to przykład solidnego kina, mogące trafić do ludzi w wieku 20-30 lat. Mam pewne poczucie niedosytu, jednak warto obserwować twórczynię tego filmu.

6,5/10

Radosław Ostrowski

W głębi lasu

Paweł Kopiński jest warszawskim prokuratorem, samotnie wychowującym córkę. Obecnie prowadzi śledztwo w sprawie gwałtu, gdzie podejrzanymi są dwaj chłopcy z bogatych rodzin. Ale mocno go dręczy przeszłość. 25 lat temu był opiekunem obozu letniego w lesie, gdzie doszło do tragedii. Zginęło dwoje jego rówieśników, a jeszcze dwie osoby (w tym młodsza siostra) przepadły bez śladu. Przeszłość jednak potrafi wrócić w najmniej oczekiwanym momencie, a wszystko z powodu pojawienia się zwłok. Kopiński rozpoznaje w nich Artura – chłopaka, zaginionego podczas lata 1994. Kto go zabił i co się tak naprawdę tam wydarzyło?

w glebi lasu1

„W głębi lasu” to drugie podejście polskich twórców do zrobienia serialu dla Netflixa. Tym razem jednak postanowiono przenieść na ekran powieść Harlena Cobena i dostosować ją do naszego podwórka. Sama akcja prowadzona jest dwutorowo (jak choćby ostatnio w „Żmijowisku”), gdzie przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Intryga jest budowana bardzo powoli jak w klasycznym kryminale przystało. A wszystko – jak w książce Cobena przystało – zbudowane jest na tajemnicach oraz budowanych kłamstwach, coraz bardziej odkrywanych przez bohatera. Everymena, który nie może nikomu zaufać, nawet członkom rodziny, przez co zaczyna tracić grunt pod nogami. Jest to nawet nieźle poprowadzone, a poczucie zaciskanej pętli coraz bardziej się nasila. Kolejne pytania, odkrywane informacje oraz mylne tropy są sprawnie podrzucane przez reżyserski duet Leszek Dawid/Bartek Konopka.

w glebi lasu2

Bardzo, ale to bardzo podobały mi się sceny z roku 1994 oraz przywiązanie do detali. Scenografowie wykonali kawał świetnej roboty, tak samo jak osoby odpowiedzialne za dobór muzyki oraz rekwizytów. I ten wakacyjny klimat jest odczuwalny, skontrastowany ze sterylną, wręcz chłodną współczesnością miasta. Ale dość wolne tempo na początku może zniechęcić, jednak dla mnie problemem było samo rozwiązanie, które mnie nie satysfakcjonowało. Mało tego, wydawało mi się na siłę udziwnione i przekombinowane, przez co zachowanie niektórych postaci było dla mnie irracjonalne. Nie chcę zdradzać wiele, lecz końcówka wywołała we mnie skojarzenia z „Rojstem”, gdzie też ostatni odcinek mocno zawodzi. Jakby tego było mało wiele wątków pozostaje otwartych i niewyjaśnionych, co jeszcze bardziej frustruje.

w glebi lasu5

Aktorsko jest dość nierówno i choć nie brakuje tutaj znanych twarzy, nie wszyscy zostają w pełni wykorzystani. Najlepiej wypada tutaj Grzegorz Damięcki w roli prokuratora Kopińskiego. Jest to postać zdeterminowana, naznaczona mrokiem oraz balansująca czasami na granicy prawa. Mimo pewności siebie oraz opanowania, wyczuwa się w nim pewien niepokój, zagubienie, nawet przerażenie w drobnych gestach. To jego kreacja napędza ten serial i podnosi go na wyższy poziom. Równie dobrze wypada Agnieszka Grochowska, czyli obozowa miłość Laura. Kobieta też jest naznaczona przeszłością i staje się niejako partnerką Pawła w celu rozwikłania tajemnicy. Między tą dwójką czuć chemię oraz pewne podskórne napięcie. Ich młodsze wcielenia (Hubert Miłkowski i Wiktoria Filus) są okej, tak jak cała reszta młodych aktorów – ogląda się ich bez bólu.

w glebi lasu4

Jednak drugi plan, gdzie jest parę znajomych twarzy (m.in. Roman Gancarczyk, Przemysław Bluszcz, Ewa Skibińska czy Dorota Kolak) nie do końca zostaje wykorzystany. Z tego grona najbardziej wybijają się kreacje Adama Ferency’ego (Lubelski, który prowadzi śledztwo w 1994), Arkadiusza Jakubika (inspektor Jork ze współczesnych czasów) oraz Cezarego Pazury (dziennikarz Dunaj-Szafrański, ojciec jednego z oskarżonych dzieciaków o gwałt).

w glebi lasu3

Jak ocenić „W głębi lasu”? Nie miałem aż tak wielu oczekiwań i dostałem w sumie solidny tytuł, choć niepozbawiony potknięć oraz niejasności. Podobno pojawiły się plotki o planowanej drugiej serii, ale jakoś tego nie widzę. Typowa europejska produkcja kryminalna bez większych ambicji.

7/10

Radosław Ostrowski