

„Stand Up Guys” okazał się kawałkiem niezłego kina, a jednym z jego najmocniejszy elementów jest muzyka, która budowała nostalgiczny klimat tego filmu. Na ekranie wypada to bardzo ciekawie i przyjemnie, a jak poza nim?
Kompilacja ta jest w zasadzie z piosenek, które pachną latami 70-tymi i czarnymi brzmieniami. Organy Hammonda, dęciaki, funkująca gitara elektryczna – te instrumenty powtarzają się dość często. Przewijają się zarówno w otwierającym zawartość „Hard Times” Baby Huey i The Babysitters, które już serwuje nam klimat, z którym ostaniemy do końca. Choć zdarzają się dość spokojniejsze momenty (obie piosenki Jona Bon Jovi – „Old Habits Die Hard” oraz „Not Running Anymore”, bazujące na gitarze akustycznej i wokalu), one jednak nie przeszkadzają, a nawet dobudowują nostalgiczny klimat. „Bright Lights” Gary’ego Clarka Jr. serwuje nam ostrą gitarę elektryczną, bluesowe granie z silnym wokalem oraz chórkami. Za to dalej mamy pulsujące jazzowe klimaty (dynamiczny „Get Down With It”), lekkiego rock’n’rolla („Give It Back” z pięknym żeńskim wokalem Sharon Jones), bluesa („(I’m Your) Hoochie Coochie Man” Muddy’ego Watersa ze świetną harmonijką zgraną z gitarą) czy dynamicznego jazzu („Sock It To ‘Em JB (Pt. 1)”), ale to są najbardziej wybijają się kompozycje. Słucha się tego z niekłamaną frajdą, a przy wielu można byłoby naprawdę zabujać i zatańczyć.
Jednak poza piosenkami, na płycie znajdują się trzy kompozycje instrumentaln
e. Za tą część odpowiada Lyle Workman – amerykański kompozytor i gitarzysta, który odpowiada za muzykę do m.in. „Jestem na tak”, „Supersamca” czy „40-letniego prawiczka”. Kompozycje te również dopasowane są klimatem do reszty. Jak w tytułowym utworze, który zaczyna się od staro szkolnych organów i rytmicznie granych gitar. Spokojniejszy „I Was Painting You” z delikatnie grającą gitarą elektryczną oraz spokojnie granymi organami oraz perkusją, działa wyciszająco. A wszystko kończy się z przytupem, czyli „Chew Gum or Kick Ass”. Ostre gitara i harmonijka ustna zaserwowana na finał + organy i rytmiczna perkusja tworzą najmocniejszą kompozycję ze wszystkich. Pewną wadą jest to, że te kompozycje się przeplatają z piosenkami.
Krótko mówiąc, „Stand Up Guys” to bardzo dobra kompilacja, której słucha się z niekłamaną przyjemnością, a w filmie sprawdza się równie dobrze jak i poza nim. Absolutnie udana pozycja.
8/10
