Kult – Prosto

kult__prosto

Ten zespół działa już 30 lat, osiągnął status kapeli kultowej i tak jak Metallica skończył się na „Kill’em All”. Innymi słowy, ostatnie wielkie płyty przypadły na lata 90., ale mimo tego Kult jest jedną z najpopularniejszych kapel polskich. Po dobrze przyjętej „Hurra!”, świetnym koncercie „MTV Unplugged” wydaje się, że powoli skład pod wodzą Kazika wraca do formy. Czy „Prosto” potwierdza te przypuszczenia?

Album ten zawiera 16 piosenek, zaś za produkcję odpowiada Adam Toczko – uznany realizator dźwięku, który współpracował, m.in. z Liroyem, Edytą Bartosiewicz, Monika Brodką czy z zespołami Apteka, Coma i Vader. I brzmieniowo to Kult, który znamy częściowo naśladowany przez Buldoga. Sekcja dęta, gitara, perkusja i klawisze + Kazik na wokalu, tu się nic nie zmieniło. Perkusja wali mocno, czasem szybko, klawisze brzmią nadal jak organy, dęciaki grają swoje, czasem gitara tylko robi za tło, ale i tak wypada całość lepiej niż „Poligono Industrial”. Nie zabrakło instrumentalnego wstępu („Teide”).  Tempo nadal się zmienia i zaskakują aranżacje (początek „Dzisiaj jest mojej córki wesele” kościelne organy, gitara akustyczna i bas), melodie wpadają w ucho, ale też nie brakuje tu pazura (tytułowy utwór z wyraźnie brzmiącą gitarą i „akordeonem” zgranym z dęciakami oraz zmieniającą tempo perkusją czy „Moja myszko” z zadziorną gitarą), a nawet rapowania („Mój mąż”, „Największa armia świata wzywa cię”). Słucha się całości bez znużenia czy monotonii, co w przypadku trwania całości (prawie godzina) jest istotnym czynnikiem.

Kazik jak zawsze nie jest wokalistą, który imponuje swoim niesamowitym głosem, ale potrafi przekazać emocje, bez względu na to czy robi to ze spokojem, krzyczy czy klnie. Poniżej pewnego poziomu, ten człowiek nie schodzi. Zaś tekstowo mamy to, co zawsze – z jednej strony zgorzkniałego cynika, który jest rozczarowany i wk***ony rzeczywistością,  m.in. polityką („Prosto”, „Bomba na parlament”), kompromitacjami („Dlaczego tak tu jest”), kibicami (wyznanie piłkarza w „Nie chcę grać w reprezentacji”), zawiścią („Układ zamknięty”), religią („Modlitwa moja”), nałogami („Największa armia świata wzywa cię”), okraszając to czarnym humorem („Zabiłem ministra finansów”) i ciekawymi obserwacjami („Sport każdy przyzna to rozrywka, a nie Bóg, honor, ojczyzna„). Druga jego twarz to wrażliwy facet, poruszający tematykę niepolityczną, jednak tutaj też nie zabrakło ironii więc nie zabrakło i o miłości (ironiczna „Moja myszko”, ponury „Mój mąż”), o Bogu („Twoje słowo jest prawdą”, „Modlitwa moja”), ale też i o wnukach („Dobrze być dziadkiem”).

Już „Plamy na słońcu” KNŻ pokazywały, że mamy do czynienia z progresem. Kazik znów błyszczy wnikliwą obserwacją, świetnymi frazami, zaś muzyka znów nabrała żywotności i dynamiki, choć pod koniec jest trochę lżej i dowcipniej. Dowód na to, że dobry Kazik to wkur***ny Kazik.

8/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz