

W zeszłym roku ta kapela w Polsce zrobiła zadymę i poważnie namieszała na naszym rynku. Titus na wokalu, 14-letni wówczas Igor Gwadera z gitarą robił co chciał, a sekcja rytmiczna naparzała aż miło. Teraz Przeciwpancerna Zakonnica kontratakuje i serwuje swój drugi album.
„Fire Follow Me” zawiera 10 heavy metalowych kawałków i wszyscy ci, którzy do tej pory traktowali tą kapelę jako ciekawostkę, po tym albumie zmienią zdanie. Kapela zaczyna szybko i ostro („First Spark”, „Fire Follow Me”) – sekcja rytmiczna naparza, gitara brzmi wybornie (nadal uważam, że Iggy brzmi jak profesjonalista), a Titus drze ryja w zrozumiałym dla wszystkich jeżyku angielskim. Innymi słowy – szybcy i wściekli, tylko że zamiast samochodów mamy gitarę, perkusję, bas i Titusa. A nawet jeśli pojawia się spokojny fragment („Under the Big Black Tent” z akustyczną gitarą na pierwszym planie i szepczącym Titusem), to tylko na chwilutkę. Nie zabrakło tutaj bardziej rozbudowanych kompozycji (pachnące Black Sabbath „Iron Midget” czy najdłuższy w całym zestawie „The One Who’s Good”). Jeśli ktoś lubi ostre, rockowe granie, „Fire Follow Me” jest absolutnie dla niego. W innym wypadku, absolutnie odradzam. Siła i ogień w tym jest wielka, a ktoś nieobyty może się sparzyć.
9/10
Radosław Ostrowski
