Howard Shore – The Game

the_score

„Rozgrywka” Franka Oza to kryminał o planowanym ostatnim skoku, którego celem jest cenne berło. Jednak Nick złodziej i właściciel nocnego klubu tym razem ma do pomocy młodego chłopaka Jacka, któremu nie ufa. Niby takich opowieści widzieliśmy wiele, ale jednak Ozowi udało się stworzyć naprawdę dobry film. Pytanie czy muzyka też jest udana i okazała się dobrym złodziejem czasu.

Howard_ShoreJej autorem jest Howard Shore – Kanadyjczyk, który jest najbardziej kojarzony z trylogią „Władca Pierścieni” oraz eksperymentalnymi pracami do filmów Davida Cronenberga. Jednak tym razem kompozytor trochę zaskoczył swoich fanów, bo stworzył dość przystępny album, gdzie wykorzystał do pomocy niewielką orkiestrę (głównie smyczki) oraz zespół jazzowy (trąbka, perkusja, kontrabas i lekko brzmiąca elektronika). To drugie może wydawać się dość nietypowe dla tego kompozytora, ale w konwencji tego filmu jest trafieniem prosto w tarczę, zaś sama płyta trwa nieco ponad 30 minut, więc nie ma tu miejsca na nudę. Ale po kolei.

Pierwsze, co rzuca się w oczy to temat przewodni pojawiający się jak tradycja nakazuje w „Main Title”, gdzie pierwsze skrzypce gra trąbka z kontrabasem i rytmiczną perkusją, zaś w tle towarzyszą im smyczki z dęciaki. Temat ten będzie pojawiał się jeszcze parokrotnie w różnych aranżacjach (m.in. kończącym album „Bye Bye”), dla wielu osób może nawet zbyt często. Mimo to całość brzmi naprawdę elegancko i bardzo stylowo jak we „Flashback” (z marimbą oraz fletem) czy „Recon”. Napięcie zaś jest potęgowane w „Ironclad” (nerwowy kontrabas i smyczki) oraz w kompozycjach opisujący cały skok, tworząc wielki finał.

„The Score Begins” zaczyna perkusja wspierana przez dęciaki, „Set Up” to popis nerwowych smyczków oraz delikatnego fortepianu i trąbki dla kontrastu, „Run Late” to marimba wspierana mocnymi dęciakami oraz trzaskami i elektroniką zmieszaną z kontrabasem z każdą sekundą przyśpieszająca, zaś najbardziej słychać to w najdłuższym „Suspended”, który zaczyna się ostro brzmiącymi smyczkami i trąbką, bardzo szybkim kontrabasem, marszowo brzmiącymi dęciakami i smyczkami, które zapętlają się i przyśpieszają. Perkusja wtedy również przyśpiesza, a trąbka robi za tło. Bardzo szybkie i dynamiczne 7 minut, a czas mija jak z bicza strzelił, kończąc wszystko podniosłym „Bye Bye”.

Shore po raz kolejny zaskoczył i napisał jedną ze swoich bardziej przystępnych partytur, która jednocześnie sprawdza się w filmie jak i poza nią. „Rozgrywka” nie jest może czymś zaskakującym, ale to bardzo przyjemna muzyka jazzowa napisana do filmu. Album nie tylko dla fanów kompozytora.

7,5/10

Radosław Ostrowski


Dodaj komentarz