Fielding Mellish pracuje w dużej firmie jako tester produktów. Jego dość spokojne życie się pod wpływem poznanej Nancy – aktywistki społeczno-politycznej. Niestety, ta znajomość nie trwa długo. Chcąc jej zaimponować, mężczyzna jedzie do San Marcos – kraju rządzonego przez dyktatora generała Vargasa. Tam na skutek dziwnego zbiegu okoliczności, zostaje członkiem ruchu oporu i prezydentem tego kraju.

Już po tym streszczeniu widać, że jest to film Allena-gagstera, zaś humor nadal jest mocno absurdalny (dialogi bezbłędne), jednak całość robiona trochę zbyt grubą kreską i bardziej bazująca na prostych gagach. To nie jest Allen intelektualista, niemniej jest kilka szalonych pomysłów (proces bohatera, gdzie zeznaje m.in. Miss America czy egzekucja prezydenta transmitowana przez tv). Jednak bardziej mi się podobało „Bierz forsę i w nogi”, bo tam się jeszcze składało to w pewną całość. Tutaj zabrakło tego błysku, z którego Allen jest tak bardzo znany. Za dużo tutaj groteskowości („zdobycie” żywności) i przerysowania, z za mało Allena w Allenie. Niemniej całość wypada całkiem nieźle.

Allen nadal jest niezmienny – safandułowaty niedorajda, który znajduje się w tak chorej sytuacji, że każdy wybór jest zły. Z pozostałych aktorów należy wyróżnić Carlosa Montalbana (generał Vargas) i Louise Lasser (zaangażowana Nancy). Poza tym warto wspomnieć o epizodzie Sylvestra Stallone’a (chuligan).
Allen tutaj jeszcze się uczy robienia filmów, a jego największe sukcesy miały dopiero nadejść. To jeszcze nie to.
5,5/10
Radosław Ostrowski

