Dzień kobiet

Halina Radwan jest pracownicą sieci sklepów „Motylek” – serdeczna, przyjacielska, próbująca zapewnić byt sobie i 13-letniej Misi. Zostaje awansowana na stanowisko kierownika. Poza wyższą pensją i przywilejami, jednak cena związana z tym jest wysoka – zmuszanie do pracy, fałszowanie dokumentów. Nawiązuje romans ze swoim przełożonym. Kiedy jedna z pracownic podczas inwentaryzacji poroniła, kobieta zostaje zwolniona. Decyduje się wytoczyć proces swojej dawnej firmie.

dzien_kobiet1

Filmów antykorporacyjnych (czyli walka jednostki przeciwko systemowi i korporacji) było na pęczki. Wystarczy wymienić „Adwokata”, „Informatora”, „Erin Brockovich” czy „Michaela Claytona”. W Polsce też powstawały tytuły, gdzie zaślepienie mamoną miało poważne konsekwencje jak „Nie ma zmiłuj”. Do tego grona próbuje dołączyć pełnometrażowy debiut Marii Sadowskiej, którą jest bardziej znana jako wokalistka niż reżyserka. Ale ona ma potencjał. Niby nie jest to nic zaskakującego w tej konwencji (mieszanka dramatu z thrillerem), a wnioski są zaskakujące (w korporacji zysk przede wszystkim, człowiek jest głęboko w d., zaś w walce możesz być zdany tylko na siebie), jednak całość jest bardzo autentyczna i wiarygodna. Sceny w supermarkecie porażają (zmuszenie do inwentaryzacji czy sytuacja, gdy człowiek umiera, ale mimo to pracujemy dalej i zakryjmy czymś zwłoki do przyjazdu zakładu pogrzebowego), zaś stosowanie ekonomicznego szantażu, by zmusić do posłuszeństwa i lojalności – zgroza.

dzien_kobiet3

Wszystko to jest świetnie zrealizowane, z paradokumentalnymi zdjęciami Radka Ładczuka (zwłaszcza ujęcia inwentaryzacji, gdzie wszystko się rozmazuje), wyraźnym dźwiękiem (co w przypadku polskich produkcji zasługuje na szczególne wyróżnienie) oraz bardzo solidnym montażem. Można się trochę przyczepić, że za dużo złego spada na głowę naszej bohaterki, że czasami konwencja thrillera nie do końca pasuje (obserwacja Haliny w lesie przez złego, łysego faceta) czy że zakończenie trochę za szybkie. Nie zmienia to jednak faktu, że to dobry film. Po prostu.

W dodatku wszystko jest zagrana na wysokim poziomie, co podnosi wiarygodność i poziom filmu. Fantastyczna jest Katarzyna Kwiatkowska w głównej roli. Jej Halina nie jest świętą osobą. Na początku jest sympatyczną i uśmiechniętą kobietą, która potem zostaje „zmuszona” do bycia bezwzględną suką, pozbawioną emocji i godności. Tu widać wszystko – strach, gniew, bezsilność, smutek. Mocna kreacja, gdzie widzimy kobietę z krwi i kości. Równie wyborny jest Eryk Lubos jako jej szef, Eryk. Czarujący, szarmancki i uwodzicielski, by potem stać bezwzględnym szefem, stawiającym twarde warunki. Poza tym duetem jest jeszcze bogaty drugi plan – od Doroty Kolak (Maryla), Anity Janci (Jadźka), Ewy Konstancji Bułhak (Ania) przez Leonarda Pietraszaka (mecenas Gawlik – taki adwokat to skarb) aż do epizodów Agaty Kuleszy (psycholog na szkoleniu), Ireneusza Czopa („przyjaciel”) i Marii Seweryn (nauczycielka).

dzien_kobiet2

Zdaje sobie sprawę, że nie jest to nic zaskakującego, ale „Dzień kobiet” to kolejny dowód na to, że u nas można nakręcić dobry i mocny film opowiadający o współczesności bez popadania ze skrajności w skrajność. Tyle i aż tyle.

7/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz