

Dwa lata po swoim debiucie minęły, więc była pora na zrobienie drugiego albumu. Tym razem za produkcję odpowiada sama Edyta i Katarzyna Kanclerz (szefowa Izabelin Studio), zaś efekt jest jeszcze lepszy.
Przede wszystkim jest to album bardziej przebojowy, bardziej dynamiczny i z większą ilością piosenek (aż 12) i gitara jest bardziej słyszalna. Oczywiście, jest to nadal lżejsza odmiana rocka, ale nie brakuje też mocniejszych brzmień (solówki w „Tatuażu” czy „Walczyku”). Więc dzieje się tu sporo, tempo jest zróżnicowane, nie brakuje spokojniejszych ballad (akustyczne „Zanim coś”), zabawy („Żart w zoo” z klawiszami i basem na pierwszym planie) i pierwszych hitów („Tatuaż”, „Sen”, „Urodziny”). Są też trzy piosenki w języku angielskim („Angel”, mocniejszy „Move Over” i spokojniejszy „Before You Came”), które nie gryzą się z resztą płyty. I w zasadzie mógłbym na tym skończyć historię tej płyty, bo reszta trzyma równie wysoki poziom (teksty bardzo interesujące, wokal świetny), a całość o dziwo się nie zestarzała. I tyle, dalej nie będę się rozwodził, mieć koniecznie.
9/10 + znak jakości
Radosław Ostrowski
