Bill Conti – Rocky

Rocky

Rok 1976 był przełomowy dla Sylvestra Stallone’a. Aktor grający wówczas drobne epizody oraz główne role w pornosach pod wpływem trudnej sytuacji materialnej, napisał scenariusz i zagrał główną rolę w filmie o podrzędnym bokserze, który ma szansę powalczyć o tytuł mistrza. „Rocky” okazał się nie tylko wielkim sukcesem artystycznym (3 Oscary w tym za najlepszy film) i komercyjnym, ale też uczynił Stallone’a gwiazdą. Drugą gwiazdą były bardzo rozpoznawalne fanfary z tematu przewodniego, które zagrzewały do walki.

Ich autorem, a także całej ścieżki dźwiękowej jest Bill Conti, który na zawsze będzie kojarzony z tym filmem, zaś jego muzyka była wydawana kilkukrotnie (ostatnio zremasterowana w 2006 roku). W filmie sprawdza się po prostu rewelacyjnie, choć jest oszczędnie dawkowana, zaś na płycie zajmuje ona nieco ponad pół godziny (wystarczająca długość) i jest bardzo zróżnicowana, więc po kolei.

contiCałość zaczyna się od czegoś, co śmiało można nazwać przebojem nie tylko tego czasu – bazującym na przewodnim temacie (fanfary) „Gonna Fly Now” (nominacja do Oscara) ze świetnymi dęciakami, rytmicznym basem, perkusją, smyczkami i gitarą elektryczną, tworząc mocną mieszankę. Na tym bazowana jest cała muzyka akcji – jest podniosła, dynamiczna i oszczędnie zagrana (nie ma tu orkiestry). Słychać tą dynamikę w „Fanfare for Rocky” (jak nazwa wskazuje, są to fanfary), „Going the Distance” (dzwony na początku) czy „Butkus”, tworząc ciekawą mieszankę funku z nibyorkiestrą. Ma być podniośle i zachęcać do walki.

Druga grupa to muzyka bardziej wyciszona, stonowana, która bazuje na przeciągających się smyczkach i/lub fortepianie w scenach dziejących się poza ringiem. Pojawia się to w „Philadelphia Morning”, a także w najżywszym i eksperymentalnych „Reflections”, romantycznym „First Date”, pięknym „Alone in the Ring” czy lekko barokowym „Rocky’s Reward”. Do tej refleksyjnej grupy dołączają się dwie piosenki – „Take You Back” (śpiewana a capella przy klaskaniu) i „You Take My Heart Away”. Te utwory są ciekawym dodatkiem do muzyki akcji (cała reszta), która razem tworzy mocną mieszankę.

Tematy przewodnie z filmu są wykorzystywane do dnia dzisiejszego przez ludzi, którzy szukają inspiracji i motywacji. I to wszystko jest tutaj, w dodatku zrobione w bardzo lekki sposób. Nie zawaham się powiedzieć, że to najsłynniejsza praca Contiego. Nie wypada nie znać.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski


Dodaj komentarz