Czas zapłaty

Max Levinsky jest policjantem bezskutecznie próbującym dorwać złodzieja Jacoba Sternwooda. Podczas jednej z prób, zostaje postrzelony. 3 lata później syn Jacoba zostaje schwytany z raną postrzałową w brzuch. Gangster decyduje się wrócić do kraju, by znaleźć sprawców, a Max wraca do gry.

czas_zaplaty1

Brytyjczycy uznali, że nie chcą być gorsi niż koledzy zza Wielkiej Wody i kino akcji też potrafią zrobić. Tym razem postanowił to zrobić niejaki Evan Creevy, któremu udało się to całkiem nieźle. Intryga jest zgrabnie napisana i tak powikłana, że wymaga to dużego skupienia, choć mało wiarygodna i trochę mało realistyczna (spisek na szczycie władzy). Niby jedziemy po kliszach, jednak nie ma poczucia zbytniego znużenia, w dodatku całość jest nieźle zrobiona wizualnie. Dominuje tutaj czerń i zieleń, a nocą Londyn jest bardzo ponury. Może i jest to przewidywalne, ale czas nie jest stracony.

Ale niestety film ma jedną poważną wadę – antypatycznego głównego bohatera granego przez Jamesa McAvoya. Max w jego wykonaniu nie wzbudza zaufania, a jego zachowanie miejscami sprawia wrażenie nie do końca logicznego (zwłaszcza końcówka), jest uparty i lekko narwany. Za to jego antagonista (świetny Mark Strong) jest jego kompletnym przeciwieństwem – spokojny, opanowany, konsekwentny i gotowy do walki. Poza nimi na drugim planie wybijają się niezawodni Peter Mullan (Roy Edwards, prawa ręka Jacoba), David Morrissey (naczelnik Thomas Geiger) i Andrea Riseborough (Sarah Hawks).

czas_zaplaty2

Nie jest to najlepszy brytyjski film wszech czasów czy kino moralnego niepokoju, ale nie o to chodzi. Niezła akcja, zgrabna intryga i przyzwoite aktorstwo pozwalają miło spędzić te półtorej godziny.

6/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz