
Rok 1992 był dla Nicka Cave’a ważny. Po pierwsze zespół ostatecznie przestał brać narkotyki, co wpłynęło na jakość brzmienia. Po drugie do składu dołączyli dwaj muzyki grający z nimi w trasie: pianista Convay Savage i basista Martyn P. Casey. I w tym składzie zespół nagrał kolejny album, który nie wywołał takiego szoku jak poprzednik.
Za „Sen Henry’ego” – pierwszy concept-album w dorobku zespołu odpowiada David Briggs, współpracujący z Neilem Youngiem. I tutaj czuć pójście w stylistykę country, ale jednocześnie nadal jest bardziej melodyjnie niż eksperymentalnie, zaś powraca mroczny klimat (głównie w tekstach). Czasem jednak pojawiają się niespodzianki (kowadło i organy w „Christina The Astonishing”), ale dużo tutaj folku czy country, co pokazują gitary akustyczne i elektryczne (początek „Papa Won’t Leave You, Henry”) czy chórki. Zmian niewiele, ale inaczej są rozłożone akcenty i całość nadal porywa.
Tekstowo i wokalnie Cave trzyma poziom i w zasadzie też niczym pozornie nie zaskakuje, bo tematyka taka jak zawsze – mroczna strona człowieka, niebezpieczna miłość, wędrówka. Cave to solidna firma pod tym względem i nie nawala.
Sen Henry’ego to kolejna solidna płyta w dorobku Cave’a. Tyle i aż tyle. Czy następne albumy jeszcze będą w stanie zaskoczyć? Czas pokaże.
7,5/10
Radosław Ostrowski
