Airbag – All Rights Removed

All_Rights_Removed

Dzielni Norwegowie po dobrze przyjętej debiutanckiej płycie ruszyli dalej i po dwóch latach nagrali nowy album. Zmienił się w składzie perkusista – Joachima Slikkera zastąpił Henrik Fossum. Ale czy to jedyna zmiana na „All Rights Removed”?

Niby ten album brzmi jak debiut, gdzie słychać było inspiracje Pink Floyd, a teraz jest to bardziej namacalne, głównie w gitarowych riffach Rijsa (mocne „White Wall” czy kapitalne „Never Coming Home”), których jest więcej, a dodatku płynnie przechodzimy między utworami, właściwie nie zauważając tego przejścia. Brzmienie stało się bardziej przestrzenne i mniej popowe niż na debiucie. Klawisze nadal są stonowanymi partnerami gitary, choć brzmią naprawdę ładnie (druga połowa „Never Coming Home”). I słychać, że zespół nie stoi w miejscu i tak jak w debiucie nadal potrafi czarować i uwodzić (skrzypce w instrumentalnym „Light Them All Up”), jednocześnie dając więcej przestrzeni instrumentom (najdłuższe w zestawie „Never Coming Home” oraz 17-minutowe „Homesick”, gdzie gitara i klawisze rozbrzmiewają od bardziej spokojne po dynamiczniejsze) i nim się zorientujemy, już płyta się kończy. Jak to możliwe? Nie mam pojęcia. Ale słucha się tego lepiej od debiutu, choć zmian jest niewiele.

Tostrup nadal śpiewa przyjemnie, choć pojawia się naprawdę rzadko. Cały album kradnie Rijs, który garściami czerpie z Davida Gilmora. Zaś teksty, które też są dość krótkie (tak jak wcześniej) są naprawdę dobre.

Widać, że Norwegowie nie lubią stać w miejscu, bo ich muzyka ciągle się rozwija. To album lepszy od poprzednika i na pewno ciekawszy.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski


Dodaj komentarz