

Dwa lata temu zadebiutowała i przykuła uwagę wielu słuchaczy nie tylko w Polsce. Teraz Kari Amirian powraca z nowym materiałem, który brzmi dość nietypowo dla niej.
Tym razem wokalistka podjęła współpracę z producentem Johnem Headleyem, specjalista od muzyki elektronicznej. I ta mieszanka żywych instrumentów z elektroniką działa naprawdę mocno, choć utworów jest tylko dziewięć. Widać też, że nie ma tutaj powtarzania starych patentów i ciągle szukamy nowych brzmień. Słychać już w „I Am Your Echo” z przegłosami i pulsującą elektroniką, która tworzy naprawdę specyficzny klimat. Singlowy „Hurry Up” tylko potwierdza ta atmosferę z dzwonami i harfą na pierwszym planie czy w tytułowym utworze. Klawisze pulsują, nakładają się i nie wywołują irytacji, co dla mnie jest absolutna zaletą. Czasami zapętla się („Too Late” z ciągnącymi się skrzypcami), nabiera bardzo oszczędnego tonu („I Surrender” z bardzo fajna perkusją czy „The One” z pianistycznym wstępem), zaś finał po prostu powala (prawie 8-minutowy „Elijah”). No i słucha się tego kapitalnie, budząc skojarzenia, m.in. z Woodkidem czy Ms. No One.
Zaś sam głos Kari w zasadzie jest taki jak przy debiucie, czyli bardziej stonowany i spokojny, jednak tutaj zdarzają się bardziej ekspresyjne momenty („I Am Your Echo”), ale nie trzeba się tu specjalnie popisywać, żeby przykuć uwagę.
Amirian jest jednym z najciekawszych głosów na polskiej scenie muzycznej, choć łatwo ja przeoczyć. Uważnie się wsłuchajcie, bo możecie go łatwo przeoczyć.
8/10
Radosław Ostrowski
