Luxtorpeda – A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki

000luxtorpedaa_moral_tej_historii_moglby_byc_taki_mimo_ze_cukrowe_to_jednak_burakipl2cd2014

Polska kapela metalowa pod wodzą Roberta Friedricha nadal trzyma formę i posiada coraz większe grono fanów. Tym razem na nowy materiał trzeba było poczekać rok dłużej niż zwykle. Ale chyba warto było.

Już sam tytuł albumu mocno rzuca się w oczy, ale nie będę go powtarzał, bo może zabraknąć mi miejsca. I czego można w zasadzie się spodziewać? Łomotu, energii oraz mocnych riffów, co słychać już w singlowym „Mambałaga”. Ale nie jest prawdą, że grupa stoi w miejscu i ciągle gra na jedno kopyto. Zdarzają się momenty spokoju (orientalna „Pusta studnia”, gdzie w refrenach dochodzi do mocniejszego ciosu), szybkiego dociśnięcia gazu („Cały cyrk”, „J’eu les poids”), „strzelającej” gitary połączonej z metalicznym basem („Nieobecny nieznajomy”) czy powolnego, ale bardzo ciężkiego grania („Smoła” z kapitalnym riffem pod koniec). Innymi słowy: niespodzianek nie ma, za to jest sporo energii i zadymiarstwa.

I jak zawsze mamy dwa charakterystyczny elementy: nawijka Hansa oraz wrzaski Friedricha, które się świetnie uzupełniają. Zaś teksty są naprawdę wnikliwe, pełne zaskakujących metafor oraz ważkich spraw (biurokracja, porządki, samotność czy chaos), które zawsze wypadają znakomicie. I jak zawsze dołączona jest druga płyta z piosenkami w wersjach instrumentalnych.

To jeden z nielicznych polskich zespołów, który ciągle trzyma formę. A jednocześnie serwuje taką energię, jakiej dawno tutaj nie było.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz