Zabić drozda

Jest rok 1932, małe miasteczko Maybome a stanie Alabama na południu USA. Spokojnie miejsce, gdzie nic się nie dzieje. A jednak zostaje pobita i zgwałcona Mayella Evell, a oskarżony o ta zbrodnię zostaje czarnoskóry Tom Robinson. Do obrony oskarżonego zostaje wyznaczony szanowany adwokat Atticus Finch, który bardzo poważnie podchodzi do swojego zadania. Nie wszystkim się to spodoba.

Trudno w zasadzie zaszufladkować ten uznany za arcydzieło film Roberta Mulligana. Niby jest to dramat sądowy, ale tak naprawdę jest to bardziej obyczajowa historia pokazana z perspektywy dzieci, a dokładniej córki Fincha, Jean Louise zwanej Smykiem, a sama rozprawa to zaledwie fragment całości (bardzo interesujący fragment). O czym tak naprawdę jest ten film? O uprzedzeniach, które czynią z nas słabeuszy, przerażonych byle czym i byle kim, nie pozwalają one dojść do prawdy, a inni są dla nas dobrzy tylko wtedy, gdy podzielają nasze zdanie, co na południu USA jest czymś oczywistym. Takie stereotypowe pokazanie procesów na Południu, gdzie sprawiedliwość jest dobra dla każdego, kto jest biały było już pokazywane w kinie wielokrotnie i nie jest ono niczym nowym. I nawet zmiana perspektywy nie jest w stanie tego zmienić, choć trzeba przyznać, że realizacja stoi na naprawdę wysokim poziomie, a czarno-białe zdjęcia naprawdę budują klimat. Mimo, że sama opowieść miejscami była dość przewidywalna (werdykt sądu, próba linczu), to jednak oglądało się to naprawdę dobrze, mimo dość staroświeckiej pracy kamery oraz spokojnego tempa (aczkolwiek próba zabicia dzieci – mimo braku pokazania przemocy robi wrażenie).

drozd1

Największa siła napędową filmu jest świetna rola Gregory’ego Pecka, choć wydaje się, że ten bohater jest trochę zbyt kryształowy. Uczciwość ma wypisaną na twarzy, jest oddany swojej pracy (podchodzi do niej bardzo poważnie) i dzieciom, które próbuje chronić przed wszystkim co złe. Wierzy w to, co robi, podchodzi racjonalnie do sprawy (w scenach procesu to widać najmocniej). Co do dzieci, to tutaj prezentują się naprawdę przyzwoicie (ze wskazaniem na Mary Badham jako Smyk – taka chłopczyca), a z drugiego planu trudno przejść obojętnie wobec Brooka Petersa (Tom Robinson – oskarżony) i Franka Overtona (szeryf Heck Tate).

drozd2

Muszę się jednak przyznać, że film nie do końca przetrwał próby czasu, są dłużyzny i miejscami napięcie mocno siada. Ale o dziwo plusów jest tutaj więcej niż minusów, a dla zaczynających podróż z wymiarem sprawiedliwości można od niego spokojnie zacząć.

7/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz