

Po wydaniu płyty „Rewired” oraz długiej trasie koncertowej, Mike + The Mechanics zawiesił działalność, a potem odszedł wokalista Paul Carrack. Mike Rutherford miał wtedy dwa wyjścia: albo zakończyć przygodę pod tytułem Mike + The Mechanics albo reaktywować grupę. Gitarzysta Genesis wybrał drugą opcję, ale zebrał kompletnie innych muzyków: perkusistę Gary’ego Wallisa, gitarzystę Anthony’ego Drennana (The Corrs) oraz klawiszowca Luke’a Juby. Wokalistami grupy zostali Brytyjczyk Andrew Roachford i Kanadyjczyk Tim Howar. W takim składzie w 2011 wydali ostatni (na razie) album „The Road”.
W zasadzie nic się specjalnie nie zmieniło pod względem stylistycznym. To chwytliwe i proste popowe granie z gitarą elektryczną w tle. Elektronika jest przyjemna, nienachalna, ale w żadnym wypadku nie toporna. Nawet gitara elektryczna ma swoje mocne momenty (końcówka tytułowego utworu czy „Hunt You Down”). Ale i tak tutaj dominuje tutaj kraina łagodności i spokoju, ale nie ma tu zbyt wiele miejsca na monotonię. Czasem tempo jest żywsze („Try To Save Me”), elektronika przypomina trochę melodię z karuzeli (początek „Background Noise”), są tez charakterystyczne dla grupy chórki („Heaven Doesn’t Care”), delikatne solo fortepianu („I Don’t Do Love”). Dzieje się wiele i słucha się tego dobrze.
A jak sobie radzą panowie wokaliści? Bardzo dobrze – delikatny, wręcz aksamitny Roachford, surowy Howar i jeszcze wokalista nr 3, czyli głęboki Arno Carnstens. Godnie panowie zastępują Younga i Carracka, a i teksty też są całkiem niegłupie i nie nużą.
Restart grupy okazał się dobrym posunięciem, a Rutherford trzyma fason. Mam nadzieję, że po reedycji swojej drugiej płyty (gdzie umieszczoną nową wersję „Living Years”) pojawi się nowy album sygnowany nazwą Mike + The Mechanics. Naprawdę dobrzy są.
7,5/10
Radosław Ostrowski
