Terminal

Wiktor Naworski pochodzi z europejskiego kraju zwanego Krakozją. Właśnie przyjechał do Nowego Jorku, kiedy to w jego ojczyźnie dochodzi do zamachu stanu, czyli jego paszport nie jest legalny. A więc nie może wejść do USA, ale nie może też wrócić do domu. Co więc mu zostaje? Zamieszkać w terminalu lotniska, próbując jakoś przetrwać.

terminal1

Steven Spielberg postanowił tym razem sprzedać na bajkę o zaradności człowieka w sytuacji ekstremalnej. Ponieważ nasz bohater jest w klatce, ale swoim poczciwym charakterem, dobrocią i sprytem potrafi znaleźć sposób, by zdobyć pieniądze (wózki), podjąć prace i wreszcie poznać pewną kobietę. A przy okazji, wyjaśni się sprawa z tajemniczą puszką, zaprzyjaźni się z paroma imigrantami (Hindus, Latynos). Wszystko to mocno uproszczone, bajkowe i mało realistyczne, bazujące też na nieprawdopodobnych zbiegach okoliczności. Nic więcej nie powiem, ale jestem totalnie rozczarowany – zwłaszcza, że Navorski ma kilka okazji by zwiać z lotniska, jednak ich nie wykorzystuje. Najlepszy moment to sam początek filmu, gdzie masz bohater dowiaduje się o całej sytuacji dzięki telewizorom, gdyż znajomość języka angielskiego nie jest zbyt dobra. Wrażenie obcość potęgowane jest przez sterylno-szklany wygląd terminalu, świetnie pokazany przez zdjęcia Janusza Kamińskiego.

terminal2

Z całej obsady zdecydowanie wybija się nie Tom Hanks (tutaj naprawdę niezły, choć zbyt kryształowy) ani Catherine Zeta-Jones (stewardesa, która nie do końca wie czego chce), ale świetny Stanley Tucci jako nieprzyjazny i uparty Frank Dixon, kierownik lotniska. I jego obecność wnosi życie to tego nudnego dziełka. Sorry, Steven, miło całej sympatii nie jestem w stanie strawić tego tzw. filmu.

terminal3

4/10

Radosław Ostrowski


Dodaj komentarz